Inspiruje nas Wolność

Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky

Niedziela, 9 września, godz. 20

Pod koniec stycznia 2018 na polskim rynku ukazał się album Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky.
Polski pisarz Andrzej Stasiuk wraz z ukraińską formacją ethno-rockową Haydamaky z Kijowa wspólnie nagrali 10 kompozycji inspirowanych twórczością Adama Mickiewicza. Na albumie znalazły się w większości sonety pochodzące ze zbioru „Sonety krymskie”, ale jest też Reduta Ordona, fragmenty z Dziadów czy Konrada Wallenroda oraz Liryki lozańskie.

Smaczku dodaje fakt, że dwóch topowych ukraińskich pisarzy, Jurij Andruchowycz i Serhij Żadan, podjęli się specjalnie na potrzeby albumu, przetłumaczenia niektórych sonetów na współczesny ukraiński. Ostatni taki przekład, do którego zresztą sięgnął również zespół, pochodzi z lat 50-tych XX wieku.

Pomysł na Mickiewicza dojrzewał cały 2016 rok. Zaczęło się od wspólnej kawy, którą lider zespołu i manager wypili w Lublinie z przyjacielem zespołu, Waldkiem Suliszem, animatorem kultury, dziennikarzem, recenzentem kulinarnym i dyrektorem EFS. Sulisz zainspirował zespół do nagrania „Stepów Akermańskich” - to miał być nowy kierunek poszukiwań muzycznych.

Haydamaky, zaintrygowani tym sonetem pojechali do Akermanu (dzisiejszy Białogród nad Dniestrem), zobaczyć miejsce, które opisywał Mickiewicz. Zespół intensywnie szukał polskiego wykonawcy. Niektórzy muzycy odmawiali, inni bali się, że nie udźwigną Wieszcza. Dlatego też manager zespołu zdecydował się zwrócić z zapytaniem o współpracę do Andrzeja Stasiuka, który jako pisarz powinien najlepiej rozumieć materię słowa. Stasiuk podjął wyzwanie, nagle okazało się, że wspólnie można nagrać nie tylko jeden utwór, ale i cały album. Płyta „Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky” zebrała wiele dobrych recenzji, pisała i mówiła o niej każda gazeta i radio.

Mickiewicz zszedł z piedestału i stał się modny. To po części zasługa zespołu, który nie był genetycznie obciążony wielkością Mickiewicza, ale do jego twórczości podszedł jak do każdych innych tekstów – obrazy mają namalować muzykę. I była to recepta na sukces płyty.
Wiele wniósł też sam Stasiuk, który – jako znany ze swego bezpośredniego stylu bycia – nie kłaniał się Wieszczowi, ale sięgnął po te elementy Mickiewicza, o których w szkołach uczą niewiele – kozacki epizod pod koniec życia czy fascynację kulturą bliskiego wschodu.
„Trochę też dlatego żeby Mickiewicz nie zardzewiał, nie strupieszał. Najszybciej przecież umierają lektury obowiązkowe. A mam wrażenie, mickiewiczowski trzynastozgłoskowiec wciąż zachowuje swoją niebywałą siłę. Myślę, że gdyby Mickiewicz wygłaszał dzisiaj swoje improwizacje, to musiały by one brzmieć jak swoisty , słowiański rap.  Haydamaky cudnie to wszystko zorientalizowały, „poturczyły.” Bo przecież u Wieszcza nie tylko Litwa, Polska, ale i Akerman przecież i eskapada stambulska i na koniec, niczym domknięcie losu, ponura śmierć nad Bosforem” – napisał Andrzej Stasiuk we wstępie do albumu.

Grzegorz Stech