Respect food

#Respect food, no waste. Znacie ideę #no waste? Dobre jedzenie nie może się marnować. Dobrym jedzeniem warto się podzielić. Po 10 latach organizowania Europejskiego Festiwalu Smaku czujemy się odpowiedzialni za markę Lubelskie, za promocję narodowej, regionalnej kuchni, za jej wymiar ekologiczny.

Czytaj dalejRespect food

Unia Lubelska

Żywy obraz
(Tableau vivant)

W oktawie uroczystych obchodów 450 lecia podpisania Unii Lubelskiej wraz z Muzeum Lubelskim prezentujemy Żywy obraz Jana Matejki „Unia Lubelska” w klasztorze Dominikanów.

Przed obrazem pojawią się Katarzyna Habsburżanka w stroju zrekonstruowanym według obrazu Tycjana i król Zygmunt August, według stroju z obrazu Matejki. Identyfikacji postaci na obrazie, wyświetlanym specjalnej technice dokona Katarzyna Mieczkowska, dyrektor Muzeum Lubelskiego.

Żywy obraz (franc. Tableau vivant) – rekonstrukcja dzieła malarstwa lub rzeźby, tworzona przy udziale ludzi, przedstawiających postawą, ubiorem, mimiką daną scenę. Popularność żywych obrazów przypadała na wiek XIX i początek XX wieku. Odbywały się w domach prywatnych lub salach widowiskowych z udziałem amatorów lub aktorów zawodowych. Niekiedy w XIX wieku żywe obrazy stanowiły zakończenie sztuk teatralnych, gdy aktorzy nieruchomieli na tle opadającej kurtyny. Fotografie żywych obrazów były też rozpowszechniane w formie pocztówek. Pierwsze żywe obrazy przypisywane są Madame de Genlis (1746-1830), wychowawczyni dzieci księcia Orleanu. Korzystała przy tym z pomocy malarza Jacques-Louis Davida. Lady Emma Hamilton (1765-1815) pozowała, naśladując znane dzieła rzeźby i malarstwa.

Jean Sibelius skomponował poemat symfoniczny „Finlandia“ (1900) do cyklu żywych obrazów. W początku XX wieku sensację budziły inscenizacje obrazów mitologicznych z udziałem nagich aktorów. Sławę zdobyła wtedy niemiecka aktorka Olga Desmond (1890-1964). Obecnie do żywych obrazów nawiązują popularne żywe posągi, czyli występy zamaskowanych nieruchomych postaci na odwiedzanych przez turystów ulicach.

To rekonstrukcja dzieła malarstwa lub rzeźby, tworzona przy udziale ludzi, przedstawiających postawą, ubiorem, mimiką daną scenę. Popularność żywych obrazów przypadała na wiek XIX i początek XX wieku. Odbywały się w domach prywatnych lub salach widowiskowych z udziałem amatorów lub aktorów zawodowych. Niekiedy w XIX wieku żywe obrazy stanowiły zakończenie sztuk teatralnych, gdy aktorzy nieruchomieli na tle opadającej kurtyny. Fotografie żywych obrazów były też rozpowszechniane w formie pocztówek.

“unia facta est cum ducatus Lytwanie”

“Unia z Księstwem Litewskim stała się faktem” – głosi napis pozostawiony w Kaplicy Trójcy Świętej przez Piotra Jeżewskiego herbu Prus. Kaplica Trójcy Świętej świadkiem Unii Lubelskiej! Odwiedźcie zabytek w jubileuszowym roku, podczas Europejskiego Festiwalu Smaku.

Gwiazdy na Arenie

W latach 80. C.C. Catch, niemiecką piosenkarkę holenderskiego pochodzenia, określono mianem królowej disco. Przy jej hitach: „I Can Lose My Heart Tonigh” czy „Strangers by Night” bawiono się w każdym europejskim klubie

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji „Bystrzyca”, który jest operatorem stadionu Arena Lublin, zaprosi mieszkańców naszego regionu i nie tylko do świata muzyki na najwyższym, światowym poziomie. 7 września 2019 r. na lubelskim stadionie odbędzie się koncert w ramach w ramach XI Europejskiego Festiwalu Smaku edycja Litwa, dedykowanego 450 rocznicy podpisania Unii Lubelskiej. Koncert “POP Arena – 80`s Festival” nawiązuje do idei tamtej unii, pokazując muzykę Unii Europejskiej.

We wrześniu 2019 roku Lublin ponownie stanie się muzyczną stolicą Polski. Tym razem przeniesiemy widzów w muzyczną podróż do lat 80-tych.

Na scenie Areny Lublin pojawią się największe gwiazdy tej dekady: Thomas Anders & Modern Talking Band, Sandra, Fancy, C.C.Catch, Savage i Joy. Na lubelskim stadionie będzie można usłyszeć wszystkie największe hity tych artystów, które królowały na szczytach list przebojów i które są szlagierami do dziś.

Będzie to największy koncert z udziałem gwiazd lat 80-tych w tym roku w Polsce. To muzyczne wydarzenie, które skalą i rozmachem organizacyjnym będzie jeszcze większe niż koncerty obywające się na stadionie Arena Lublin w poprzednich latach. Natomiast na placu Po Farze odbywać się będą kolejne koncerty, o których piszemy osobno.

Natalia

Wielkie piosenki zespołu Nightwish zaśpiewa Natalia. Drobna, piękna, o cudownym, mocnym głosie. Te piosenki są przystanią w sztormie gorszych dni – mówi artystka.

Zaśpiewa kolejno: Slow, love, slow, Turn Loose The Mermaids, The Crow, The Owl and The Dove. Tytuł recitalu idealnie odzwierciedla wartości tegorocznej edycji festiwalu.

Slow To pięć przykazań: Zwolnij, Dbaj o jakość relacji z innymi ludźmi, Poświęć więcej uwagi swojej duchowości, Żyj bardziej świadomie, Określ własne priorytety.

Slow, love, slow
Come and share
This painting with me
Unveiling of me
The magician that never failed
This deep sigh
Cover all my chest
Intoxicated by a major chord
I wonder do I love you?
Or the though of you?
Slow, love, slow
Only the weak
Are not lonely
Southern blue
Morning dew
Let down your guards
I love you’s
Ice cream castles
Lips to ear rhymes
A slumber deeper than time
Slow, love, slow
Only the weak
Are not lonely
Slow, slow, love, slow
Slow, slow, slow, slow.
(Nightwish)

Natalia Majczak 

Czy nie najtrudniej pisze się o samym sobie? Studiuję, interesuję się mass mediami. Kiedy znalezione informacje bądź po prostu codzienność mnie przytłacza, dobrym oderwaniem jest muzyka. Dobre brzmienie, ciekawy tekst i chwila oddechu. Nightwish spełnia warunki. Chociaż nie jest to obiektywna ocena przez wzgląd na sentyment. To pierwszy zespół, którym byłam zafascynowana na tyle, że oglądałam całymi dniami koncerty.
Starsze piosenki Nightwish mają to “Coś”, są przystanią w sztormie gorszych dni, a śpiewając je czuję się po prostu dobrze. Cześć. Jestem Natalia.

Nightwish

Fńska grupa założona w 1996 roku. Styl grupy wyróżniał żeński wokal w postaci operowego głosu Tarji Turunen (sześć pierwszych albumów), a następnie Anette Olzon (albumy siódmy i ósmy). Od 2013 wokalistką zespołu jest Holenderka Floor Jansen, która nagrywa albumy grupy począwszy od dziewiątego. Muzyka grupy składa się z połączenia gitarowych riffów z orkiestracjami. Początkowo tworzonymi za pomocą instrumentów klawiszowych, od albumu Century Child (2002) przez orkiestrę symfoniczną. Od wielu lat integralnym elementem w stylu zespołu są także różnorodne chóry oraz okazjonalnie instrumentarium folkowe. Lider grupy, Tuomas Holopainen, określa gatunek zespołu jako metal symfoniczny. Jest on też autorem większości poetyckich tekstów i kompozycji.

Paweł Małaszyński & Cochise

Sobota, 7 września, plac Po Farze
Zagrali z Black Sabbath, zagrają w Lublinie. Podczas koncertu na dużej scenie Przystanku Woodstock publiczność oszalała. Muzycy na czele z wokalistą Pawłem Małaszyńskim mocno rozrabiają na polskiej scenie rokowej, śpiewając przeboje z wiarą w tle.

Ich koncerty na długo pozostają w pamięci. To zasługa mądrych, uważnych tekstów. Na początku teledysku Pain of Good pojawiają się słowa:

Nie troszczcie się [...} zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień samo o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

Jezus Chrystus.

Mądre teksty trafiają do serc i umysłów.

,,Ziemia nie należy do człowieka, człowiek należy do Ziemi. Cokolwiek przydarzy się Ziemi – przydarzy się człowiekowi. Człowiek nie utkał pajęczyny życia, jest nitką w tej pajęczynie; niszcząc pajęczynę życia – niszczy samego siebie.”

Rodzina i wiara

Jeden z najprzystojniejszych polskich aktorów, Paweł Małaszyński, którego oglądamy w serialu „Belle Epoque” w TVN ma jeszcze jedną wielką pasję - muzykę - pisze Viva. A sam aktor mówi: "Moja rodzina to najlepsze, co mi się mogło w tym moim przedziwnym życiu przydarzyć i nic nigdy nie będzie ważniejsze. W zetknięciu z trudnymi okolicznościami zawsze przedkładam dobro osób, które kocham, nad własne”. O serialach mówi tak: "Zagrałem w paru serialach, które okazały się bardzo popularne. To był bardzo ciekawy poligon skrajnych doświadczeń. Z perspektywy czasu bardzo miło go wspominam. Dużo fajnej, ciężkiej pracy. „Oficer”, „Magda M”, „Tajemnica Twierdzy Szyfrów”, „Twarzą w twarz”. Trochę tego było. Dużo wspaniałych spotkań, przyjaźni, wspomnień. Cały czas wierzę, że to co najlepsze jeszcze przede mną" (Prestigebag.pl)

Trzeba mieć siłę, by się podnieść, iść do przodu i walczyć o swoje, o siebie. Jak powiedział kiedyś Kurt Cobain, "czasami coś w nas umiera i niekoniecznie chce zmartwychwstać" - ja wybrałem zmartwychwstanie - mówi aktor dla portalu Onet. Szersza publiczność w Polsce kojarzy Pawła Małaszyńskiego głównie z aktorstwa (główna rola w kultowym filmie Biała sukienka),  rzadziej koncentrując się na jego dorobku muzycznym. Mężczyzna czuje się jak ryba w wodzie nie tylko przed kamerą filmową – świetnie odnajduje się również w roli frontmana, wokalisty i twórcy tekstów - pisze Weronika Oszajca.

Biała sukienka. Przypowieść na Boże Ciało. Maciek wypowiada się z pogardą o katolikach, instytucji Kościoła i "czarnych". Kpi z procesji i wiejskiej ciemnoty. Damian staje w obronie ludzi wierzących, sam wierzy w Boga. Damiana fenomenalnie zagrał Paweł Małaszyński, dziś aktor Teatru Kwadrat i wokalista Cochise

Cochise – polska grupa wykonująca szeroko pojętą muzykę rockową - będącą oryginalnym połączeniem rocka, grunge’u i metalu. Powstała w 2004 roku w Białymstoku.

Skład utworzyli wokalista i autor tekstów Paweł Małaszyński, perkusista Dariusz Korzeniewski oraz gitarzysta Wojciech Napora i basista Radosław Jasiński, obaj związani z zespołem Hellraizer. Na początku 2005 roku ukazało się debiutanckie demo formacji zatytułowane 9. Także w 2005 roku zespół wystąpił na przeglądzie rockowym Rockfest 2005 w Białymstoku, którego został laureatem. Od tego czasu zespół zagrał ponad czterysta świetnie przyjętych klubowych i plenerowych koncertów oraz nagrał trzy kolejne płyty "Back to Beginning" wydaną przez wytwórnie Mystic oraz "118" i "The Sun also rises for unicorns" wydaną przez MetalMind. Obecnie zespół kończy prace nad swoim piątym albumem "Swans and Lions", który ukaże się w lutym 2018 roku również pod skrzydłami MetalMind. Wśród najciekawszych wydarzeń koncertowych, w których uczestniczył Cochise można wymienić udział w Przystanku Woodstock (duża scena), Seven Festival, Świebodzice Rock Festival, Cieszanów Rock Festiwal czy Impact Festival, z legendarną formacją Black Sabbath w roli headlinera.

Skąd zagadkowa nazwa zespołu?

Cochise, data urodzenia: 1805, data zgonu: 8. Czerwiec 1874.  Wódz szczepu Chokonen Apaczów Chiricahua. Uważany za jednego z największych indiańskich wodzów Ameryki. Dziś wzór dla najlepszych polityków w Europie.

Cechowały go wyjątkowe zdolności wojownika i stratega, duża inteligencja, talent negocjatora i mówcy, przenikliwość polityka realizującego dalekowzroczne plany. Zalety te, połączone z prawością i wrażliwością na los innych, zjednały mu szacunek i uznanie Apaczów. Pozwoliły mu zjednoczyć pod swym dowództwem wszystkie grupy Apaczów Chokonen, wywierać wpływ na wszystkie odłamy Chiricahua, znaleźć posłuch wśród Apaczów Zachodnich, co było zjawiskiem unikalnym w kulturze tego ludu.

 

Lidia Biały

Niedziela, 8 września, plac Po Farze

Hagiografia. Kiedy rok temu na Post Festiwalu zaśpiewała Pieśń o Dorocie. Publiczność nie kryła zachwytu. Teraz zaśpiewa kilka pieśni hagiograficznych. Niezwykła uroda, mocny głos i talent gry na wielu instrumentach. Od suki biłgorajskiej, przez skrzypce po sarangi – instrument strunowy pochodzenia arabskiego. Skupienie, pokora, śpiew białym głosem. Na koncercie w ubiegłym roku ktoś szepnął: Kosmos. Potwierdzamy. Kosmos.

Czytaj dalejLidia Biały

Sandra

Sobota, 7 września, Arena Lublin

Jedna z wielkich Gwiazd koncertu na Arenie Lublin. Niekwestionowana Królowa. - W latach 80. ubiegłego stulecia była jedną z najpopularniejszych (i najpiękniejszych) gwiazd disco. Nie trzeba jednak z racji wieku sięgać aż tak głęboko pamięcią w przeszłość, żeby znać jej największe przeboje. Ileż to wtedy potu wytańczono na parkietach całej Europy przy takich jej przebojach, jak "Maria Magdalena", "Everlasting Love" czy "In The Heat Of The Night" - i do dziś jest na czołówkach prasy. Jej teledyski mają milionowe odsłony.

Czytaj dalejSandra

Ale piwo festiwalowe

To jeszcze nie koniec lata 🌞🌡️🍷Z miłością do słońca Browar Zakładowy stworzył nowe piwo na Europejski Festiwal Smaku. Premiera w piątek, 7 września o 18 w Browar Zakładowy – wielokran, który mieści się w Centrum Spotkania Kultur.

Na 10 jubileuszowej edycji Europejskiego Festiwalu Smaku nie mogło zabraknąć festiwalowego piwa w najlepszym gatunku. O wyjątkowym smaku. To Pracownik Miesiąca Malinowe Ale. 50 kg soczystych malin zrobiło swoje. Tym niebiańskiem nektarem wzniesiemy toast za festiwal.

– Niby wrzesień, idzie jesień, ale myślami jesteśmy przy wakacjach. Dlatego z nadzieją w sercu i miłością do słońca oraz owoców stworzyliśmy nowe piwo. Do najnowszego Pracownika Miesiąca wpadło 50 kilogramów soczystych malin. Różowy kolor cieszy oczy, a owocowy smak podniebienie. Jest lekko i przyjemnie, zupełnie jak na wakacjach. Niech to trwa jak najdłużej! 😍 Okazja jest wyjątkowa. Kolejny raz zostaliśmy poproszeni, żeby uwarzyć piwo specjalnie na Europejski Festiwal Smaku w Lublinie! Zapraszamy więc na tę smaczną imprezę, której jednym z punktów będzie właśnie premiera wrześniowego Pracownika Miesiąca. Gdzie? Oczywiście w naszym pubie firmowym! Widzimy się w najbliższy piątek, o godz. 18 w Browar Zakładowy – wielokran! — szczęśliwy(a) – czytamy w zaproszeniu.

To, co? Widzimy się w firmowym pubie Zakładowego?

Śniadanie po lubelsku

Już po raz trzeci Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego ogłosił festiwalowy konkurs na “Śniadanie po lubelsku”. Ponieważ kreatywność młodych szefów kuchni nie zna granic, w tym roku spodziewamy się intrygujących propozycji na nasze, lubelskie śniadanie, przygotowane ze świeżych, lokalnych produktów.

Nominowane Restauracje i Hotele biorą udział w III edycji konkursu „Śniadanie po Lubelsku”. Zadanie polega na przygotowaniu propozycji serwowanych potraw śniadaniowych w kategoriach: wytrawnych, wegetariańskich i słodkich, przy użyciu produktów wyróżnionych tytułem Marka Lubelskie.

Jury konkursowe wybiera najsmaczniejsze i najbardziej typowe dla Regionu Lubelskiego przepisy. Tak powstaje wzorcowy model śniadania po lubelsku, którym chcemy witać wszystkich odwiedzających Lubelszczyznę.
Jest to wspólna akcja Kresowej Akademii Smaku i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego, który widzi jak ważną rolę w promocji województwa może odgrywać smak.

W akcji biorą udział nominowane najlepsze hotele i restauracje: Restauracja Szczupak LubLIN, Montis Hotel & SPA Poniatowa, Hampton by Hilton Lublin, Mandragora, Pelier Bistro, Vanilla.

Targi Ekonomii Społecznej

W piątek i sobotę, 7 i 8 września w okolicy kamienicy Rynek 11 na Starym Mieście odbędą się Targi Ekonomii Społecznej. W programie prezentacje, animacje dla dzieci, konkursy i występy artystyczne na festiwalowej Małej Scenie.

Łączymy siły. Po Lubelskim Świecie Miodu do do Europejskiego Festiwalu Smaku dołączają Targi Ekonomii Społecznej. Co kryje się pod tą poważną nazwą? – Targi mają na celu przybliżenie mieszkańcom Lublina istoty ekonomii społecznej oraz zaprezentowanie podmiotów ekonomii społecznej funkcjonujących na terenie województwa lubelskiego – tłumaczy Rafał Garula, Event Director
z Biura Promocji Promedia.

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego realizowany jest przez Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Lublinie, który został kolejnym Partnerem festiwalu. Organizatorzy przekonują, że targi są niepowtarzalną okazją do nawiązania bezpośredniego kontaktu z potencjalnymi klientami oraz przedstawienia szerszemu gronu odbiorców produktów i usług ze swojej oferty. Targi wpisują się w misję Europejskiego Festiwalu Smaku, który jest narzędziem promocji gospodarczej Województwa Lubelskiego. – Promujemy gospodarkę ze smakiem – powtarza Waldemar Sulisz, pomysłodawca i dyrektor festiwalu.

Prezentacja podmiotów ekonomii społecznej na targach ekonomii społecznej pozwoli zaznaczyć ich obecność na lokalnym rynku oraz zwiększa świadomość konsumentów na temat posiadanej przez nich oferty handlowej. Targi Ekonomii Społecznej odbywać się będą w dniach ​7 – 8 września, w godz. 10 – 18 na Rynku Starego Miasta w Lublinie przy u​ l. Rynek 11.​ Uroczyste otwarcie nastąpi w dniu ​7 września o godz. 11.

Warsztaty dla dzieci

Europejski Festiwal Smaku i Kooperatywa Lubelska zapraszają małe smakoszki i smakoszy (wiek 7-12 lat) na warsztaty kulinarne z cyklu “Zupa z gwoździa”. Uczymy się na nich podstaw samodzielnego, bezpiecznego gotowania. Jak stworzyć smakowite i zdrowe śniadanko lub kolację dla całej rodzinki? Czy dam radę ugotować obiad? Co z deserem? Czy umiem go samodzielnie wyczarować?

Na wszystkie te pytania dzieciaki odpowiedzą twierdząco po udziale w naszych warsztatach. Jeśli będzie potrzebna powtórka, zapraszamy na kontynuację nauki ponieważ ”Zupa z gwoździa” to programowe zajęcia we “Wspólnej” kuchnio – pracowni na ul. Kowalskiej 1 (facebook: Wspólna Przestrzeń). Ilość miejsc jest ograniczona, stąd prosimy o zapisy drogą mailową na adres: warsztaty.wspolna@gmail.com

3 września, g. 17
Warsztat ” Lubelskie śniadanko, lubelska kolacja”

Kooperatywa Lubelska ma przyjemność zaprosić dzieciaki (7-12 lat) na warsztat “Lubelskie śniadanko, lubelska kolacja”. Założeniem warsztatu jest opanowanie podstawowych umiejętności kulinarnych które wpłyną na usamodzielnienie naszych pociech w przestrzeni kuchni, zachęcą ich do szkolenia swoich umiejętności i eksperymentów smakowo-kulinarnych. Będziemy korzystać z najzdrowszych eko produktów od naszych lokalnych eko rolników z którymi współpracujemy od lat. Zdrowo, pysznie, samodzielnie i kreatywnie! Zapisy: warsztaty.wspolna@gmail.com

4 września, g. 17
Warsztat “Obiadek lubelski – smak jarski”

Kooperatywa Lubelska ma przyjemność zaprosić dzieciaki (7-12 lat) na warsztat “Obiadek lubelski – smak jarski”. Założeniem warsztatu jest opanowanie podstawowych umiejętności kulinarnych które wpłyną na usamodzielnienie naszych pociech w przestrzeni kuchni, zachęcą ich do szkolenia swoich umiejętności i eksperymentów smakowo-kulinarnych. Będziemy korzystać z najzdrowszych eko produktów od naszych lokalnych eko rolników z którymi współpracujemy od lat. Zdrowo, pysznie, samodzielnie i jarsko ! Nie boimy się niejadków i “nie-lubów warzywnych”.
Zapisy: warsztaty.wspolna@gmail.com

5 września, g.17
Warsztat “Lubelski deserek”

Kooperatywa Lubelska ma przyjemność zaprosić dzieciaki (7-12 lat) na warsztat “Lubelski deserek”. Założeniem warsztatu jest opanowanie podstawowych umiejętności kulinarnych, które wpłyną na usamodzielnienie naszych pociech w przestrzeni kuchni, zachęcą ich do szkolenia swoich umiejętności i eksperymentów smakowo-kulinarnych. Będziemy korzystać z najzdrowszych eko produktów od naszych lokalnych eko rolników z którymi współpracujemy od lat. Zdrowo, pysznie, samodzielnie i słodko!
Zapisy: warsztaty.wspolna@gmail.com

Kalendarz Etel Szyc

Nasz program wciąż zmienia się na lepsze. Z dumą prezentujemy kolejnego Gościa festiwalu. To Etel Szyc, polska aktorka filmowa i teatralna, która zagrała w głośnym filmie “Austeria”.

Zapraszamy Państwa serdecznie na spotkanie z Etel Szyc, aktorką i nauczycielką kultury żydowskiej, która zaprezentuje autorski kalendarz pt. “Przy żydowskim stole. Mistrzowie kuchni gotują”, zawierającym przepisy potraw kuchni żydowskiej. Podczas spotkania słuchacze dowiedzą się o specyfice kalendarza żydowskiego, dlaczego Żydzi obchodzą rok 5779, jakie potrawy związane są ze świętami żydowskimi – m.in. co to jest czulent, kugel, kreplech i hamanatsze. W kalendarzu zawarte są przepisy kuchni żydowskiej w interpretacji słynnych Szefów Kuchni, takich jak Robert Makłowicz, Grzegorz Łapanowski, Tomasz Jakubiak, Jan Kuroń, Robert Sowa i innych.

Nasz ogródkowy Salon Literacki rozłoży się w ogródku Trybunalska City Pub na Starym Mieście. Będzie można się przysiąść, rozmawiać o kalendarzu, popytać o przepisy. W sobotę 8 września i niedzielę 9 września o 16. Z Etel spotkacie się także w poniedziałek, 10 września o 19 w klasztorze Dominikanów na Złotej podczas uroczystego finisażu festiwalu.

O Etel

Etel Szyc  – polska aktorka teatralna i filmowa oraz działaczka społeczności żydowskiej. Urodziła się w Lublinie w rodzinie żydowskiej, jako córka poety Nuchyma Szyca (1921–1990) i jego żony Klary. Ukończyła podstawową i średnią szkołę muzyczną w klasie fortepianu. Jest magistrem pedagogiki wczesnoszkolnej z terapią pedagogiczną. W 1989 zdała aktorski egzamin eksternistyczny dla aktorów dramatu w Warszawie. W latach 1979–1988 adept, a w 1988–1997 aktorka Teatru Żydowskiego w Warszawie. Od 1994 jest nauczycielką w Prywatnej Szkole Podstawowej nr 94 Lauder–Morasha w Warszawie. Prowadzi zajęcia z kultury żydowskiej, muzyki i piosenki żydowskiej, tańca izraelskiego, dramy i teatru. Jest reżyserem przedstawień szkolnych o tematyce związanej z historią i tradycją żydowską. Koordynator międzyszkolnego programu Inni to także my. Była instruktorką w Klubie Seniora przy Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym Żydów w Polsce – tworzyła i realizowała programy dla klubu Oddziału Warszawskiego.

Od 2002 prowadzi Warsztaty dla Dzieci na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. Od 2004 prowadzi Warsztaty dla Dzieci na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Warszawie. Prowadziła wiele warsztatów o tematyce żydowskiej dla dzieci i młodzieży podczas różnych imprez w Warszawie i innych miastach. Aktywnie uczestniczy w życiu kulturalnym Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie i Lublinie. Współpracuje ze wszystkimi organizacjami żydowskim współorganizując imprezy.

W latach 2007–2010 – prezes Fundacji im. Ireny Sendlerowej. Od 2012 prezes Fundacji Ner Tamid – Wieczne światło. Od 2016 prowadzi agencję turystyczną DERECH – JEWISH TRAVEL AGENCY, która obsługuje turystów chcących zwiedzić miejsca związane z historią Żydów w Polsce. (Wikipedia)

Monika Kucia o festiwalu

Macie Państwo wspaniałych ludzi, którzy chcą rozwijać lokalne tradycje i chce im się to robić. Chcą tego szukać i przekazywać dalej. To jest wspaniałe i Europejski Festiwal Smaku się do tego przyczynił szczególnie. Stwarza bowiem przestrzeń do prezentacji produktów regionalnych i czyni to nieustająco od 10 lat. Gdy festiwal startował, to w ogóle nie był temat. EFS przyczynia się znacząco do tego, że produkt regionalny jest rozpoznawalny i niesiony dalej.

Mam doświadczenie w łączeniu ludzi wokół stołu. Do Lublina przywiozłam Gości i z Nowego Jorku, z Włoch, z Norwegii. Na festiwalu w Lublinie był m.in. Fabio Parasecoli, profesor Food Studies, czyli czegoś, co w Polsce właściciwie nie istnieje, ta poważna nauka o jedzeniu zaczyna się dopiero rozwijać. Fabio był po raz pierwszy w Polsce w 2016 roku, robiłam wtedy wizytę dla Instytutu Adama Mickiewicza, dostałam wolność w wyborze co pokazuję, jak i z kim i gdzie. Pojechaliśmy między innymi na festiwal i na Lubelszczyznę. Fabio od tamtego czasu już 6 razy był w Polsce, realizuje program z Polską Akademią Nauk, zdobył grant i bada żywność regionalną. To jest zupełnie nowa perspektywa badań nad polską tradycją kulinarną, to się teraz dzieje, a w Lublinie, na festiwalu był tego początek.

Przy stole się spotykamy, przy stole rozmawiamy, my przy stole siedzieliśmy z Hanią Szymanderską i Piotrem Bikontem, których już nie ma. Na festiwalu jest bardzo ważne, żeby o tych ludziach, którzy tak wiele działań w ten obszar, którym my się zajmujemy i kochamy go, włożyli – żeby o nich po prostu pamiętać.

Tu na stole leży chleb przywieziony z Lublina. Dzielenie się chlebem to jest dzielenie się tym, co mamy najlepszego. Dzielenie się naszą tradycją, naszymi wartościami. Dzielenie aię chlebem to zaproszenie do tego, żeby czerpać z tego samego źródła. Nie ma piękniejszego gestu niż zaproszenie do wspólnego stołu i zaproszenia do dzielenia się chlebem. Jest o też zaproszenie do pokoju, zapewnienie, że jesteśmy bezpieczni i jesteśmy przyjaciółmi. To dzielenie, o którym mówimy, zostało podczas komunizmu zdegradowane, odrytualizowane. Ale wciąż jest to gest, który znaczy, który ma wielką moc i wielką siłę. Nie chcę tu patosu, chcę spotkania z Państwem. Dlatego uczynię ten gest i podam Państwu ten chleb. Waldemar powiedział. że jest on z małej piekarni w Kozubszczyźnie pod Lublinem i ktoś go pewno robi od lat tak samo. Więc to kwintesencja Lubelszczyzny. Łamię ten chleb i dzielę się z wami. Życzę festiwalowi wielu spotkań dookoła stołu, wielu dobrych zdarzeń. jedzenie jako język przemawia do wszystkich ludzi na świecie, wzmacnia nas, karmi, pozwala dzielić się dobrą energią. Zapraszam do Lublina na Europejski Festiwal Smaku. (Wypowiedź na warszawskiej konferencji prasowej Europejskiego Festiwalu Smaku, która odbyła się 28 sierpnia w Kafe Zielony Niedźwiedź)

Monika Kucia

Autorka jest członkiem Rady Programowej Europejskiego Festiwalu Smaku, kuratorką i dziennikarką kulinarną, amatorką i promotorką regionalnych i lokalnych polskich produktów, konsultantką gastronomiczną i specjalistką PR w obszarze gastronomii (produkty, restauracje), autorką publikacji „Cuisine PL” promującej polską gastronomię na czas Prezydencji Polski w UE, projektantką kulinarnych wypraw po Polsce i wizyt studyjnych (m.in. dla zagranicznych gości Instytutu Adama Mickiewicza), organizatorką i projektantką kulinarno-kulturalnych działań edukacyjnych (experience designe), autorką wydarzeń performatywnych i uczt tematycznych połączonych z aspektem artystycznym i duchowym. Foto: Radosław Pasterski.

Miód na serce

Czy Lubelskie jest krainą mlekiem i miodem płynącą? Tak. Dlatego naszemu festiwalowi po raz kolejny towarzyszy, już XVII Lubelskie Święto Miodu. To pokazy, koncerty, stoiska i druga, mała scena.

Lubelskie Święto Miodu jest imprezą pszczelarską organizowaną przez Lubelskie Koło Pszczelarzy, corocznie od 2001 roku, w centrum Lublina, na Rynku Starego Miasta. Stałymi partnerami Lubelskiego Koła Pszczelarzy WZP w realizowaniu Lubelskiego Święta Miodu są Miasto Lublin, Urząd Marszałkowski, Starostwo Lubelskie i Miasto Świdnik. Ostatnio Europejski Festiwal Smaku.

Jednym z najważniejszych punktów programu jest rozpoczynająca się w niedzielę 9 września w Archikatedrze Lubelskiej o 11.30 msza święta w intencji pszczelarzy. O 12. 30 odbywa się uroczysty pochód pszczelarzy z Archikatedry do Trybunału Koronnego. Złocisty i pachnący miód jest także ważnym elementem Europejskiego Festiwalu Smaku. Miód koi serce, a tego ukojenia w dzisiejszych czasach bardzo potrzebujemy.

Dziękujemy Panu dr inż. Zbigniewowi Kiernickiemu – prezesowi Koła Pszczelarzy Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Lublinie za życzliwą współpracę i współtworzenie marki Europejskiego Festiwalu Smaku. Lubelskie Koło Pszczelarzy zrzesza ponad 150 członków i jest największym Kołem Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Lublinie. Lubelskie Święto Miodu jest podsumowaniem sezonu pszczelarskiego i odbywa się w centrum Lublina, na Rynku Starego Miasta.

Szczególnie polecamy „Laboratoria smaku”. Najpierw „Miód na serce. Warsztaty sycenia miodu pitnego”. Następnie Laboratorium „Jak założyć własną mini pasiekę?”. Warsztaty odbywają się w Trybunalska Cafe na Starym Mieście w Lublinie.

W niedzielę na dużej scenie (plac Po Farze) wystąpią: Zespół Pieśni i Tańca APIS, Dziecięcy Zespół Regionalny „Kropelki Rosy” z Łukowa i Zespół Ludowy „Kresowianki” z Włodawy. Na scenie zo- baczymy także Pokaz mody pszczelarskiej. Brawo. Miodnych akcentów będzie wiecej. Zawodnicy startujący w konkursie Good Chef muszą użyć lubelskiego miodu do przygotowania obiadu po lubelsku.

Lubelskie Święto Miodu jest pochwałą pracowitej pszczoły. Kiedy pszczoły zginą, zginie świat. Miód uzdrawia. Ciało i serce. Koi. jeśli dodać do tego, że w pokazie gotowania wystąpi Technikum Pszczelarskie w Pszczelej Woli, jedyna szkoła pszczelarska w Polsce i Europie, posiadająca ponad 60-letnią tradycję w kształceniu pszczelarzy, to tu w Lublinie pochwała miodu powinna mieć wymiar wyjątkowy.

Celem imprezy jest zarówno podkreślenie, iż pszczelarstwo jest charakterystyczną cechą regionu lubelskiego, jak i przybliżanie mieszkańcom Lubelszczyzny zalet stosowania i spożywania produktów pszczelich. Lubelskie Święto Miodu, które cieszy się już dużą popularnością wśród mieszkańców Lublina, ma na celu nie tylko promocję miodu i produktów pszczelich pochodzących z naszego regionu, ale również promocję Województwa Lubelskiego, miejsca wielu tradycji związanych z zawodem „bartnika”, miejsca, gdzie pszczoła wytwarza najlepszy miód.

Dokładny program Lubelskiego Święta Miodu, niedziela, 9 września 2018

9.00-18.00 – Kiermasz sprzętu i produktów pszczelich
9.00-17.00 – Konkurs jakości miodu pszczelego
11.30-12.30 – Msza święta w intencji pszczelarzy w Katedrze
12.30-12.50 – Przemarsz z pocztami sztandarowymi i orkiestrą do Trybunału
13.00-13.30 – Uroczyste obrady Lubelskiego Koła Pszczelarzy w Trybunale – m.in. wręczanie odznaczeń osobom zasłużonym dla pszczelarstwa
13.30-14.30 – Wykład okolicznościowy – prof. dr hab. Jerzy Stojko ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego: Wykorzystanie produktów pszczelich w profilaktyce chorób nowotworowych.
14.30-15.00 – Degustacja miodu pitnego
14.30-19.00 – Program artystyczny

Lubelskie na talerzu

Najważniejsze jest spotkanie. Także w tym roku pokazom na głównej scenie przyświeca idea „Kuchni Prosto od Człowieka”. Osoba, która przychodzi na pokaz jest ciekawa ludzi, którzy przyjeżdżają z dobrami, które wytworzyli swoimi rękami, na swojej ziemi, w swojej wytwórni.

Najważniejsze jest spotkanie, doświadczenie wspólnego bycia w Lublinie, poznawania Ziemi Lubelskiej. Krainy bogatej pejzażem kwitnącej gryki, rzepaku, nagietka, jabłoniowych sadów, które przynoszą szczęście, stawów pełnych zdrowych ryb, krainy bogatej ekologicznymi uprawami, dzikimi rzekami, smacznymi produktami regionalnymi, wielokulturową kuchnią i serdeczną Gościn- nością, gdzie ludzie mają serce na dłoni.

Od Kodnia po Włodawę

W tym roku na placu Po Farze, gdzie stoi główna scena, na talerzach po raz kolejny zaprezentuje się Kodeń. Po raz pierwszy poznamy smaki Chełma. Edyta Wójtowicz zaprezentuje przedwojenną kuchnię miasta. Intrygująco zapowiada się Poniatowa na talerzu. Na scenie zaprezentuje się kultowa restauracja Pod Kogutem. Kucharze odtworzą pieczeń po królewsku, ulubione danie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, którego przodkowie mieszkali pod Poniatową. Lubelskie smaki pozna także Zuza Zak z Wielkiej Brytanii w pokazie z Anną Augustyniak i brytyjską wokalistką Katy Carr. Na scenie zaprezentuje się Pszczela Wola z miodem w tle, pałacowa Kozłówka w popisowym pokazie Artura Góry, szefa kuchni restauracji BelEtage IBB Grand Hotel Lublinianka, Wierzchowiska Koźmianów  i śpiewająca Włodawa. Będą nawet węgierscy Huzarzy w pokazie przygotowanym przez lubelską restaurację Huzar, zjecie pieczeń po huzarsku. Blasku pokazom doda pokaz ormiańskich smaków, przygotowany przez Kaukaski Grill Bar U Griszy z Chełma. A więc Chełm po raz drugi.

Zaczyn

Pokaz jest jak zaczyn. Zaczyn to początek chleba. I zaczyn cudowności. Ten zaczyn decyduje o dobroci wypieku. Ta dobroć pochodzi od dobroci serc ludzi, którzy ciasto zaczyniają. Ojciec Grzegorz Kluz, dominikanin z Lublina mówi, że słynne pierogi św. Jacka składają się jedynie z miłości i radości z niewielką odrobiną sera i ziemniaków. Życzymy Wam, aby pobyt na festiwalu stał się zaczynem miłości do Lublina i regionu. Oraz zaczynem cudowności.

Gwiazdy w Hiltonie

Doborowa stawka gwiazd filmu i telewizji na czele z wybitną aktorką Sławomirą Łozińską, które wystąpią na festiwalowym pokazie mody wezmą także udział w Kolacji z Gwiazdami. Wraz z aktorami przy stole w restauracji hotelu Hampton by Hilton Lublin zasiądą projektanci mody, scenografowie, dyrektorzy znanych firm odzieżowych, którzy są zaangażowani w pokaz mody bez precedensu. Zasiądą po to, by uczestniczyć w swoistym kulinarno-kulturalnym działaniu edukacyjnym (experience design), jakim będzie kolacja historyczna, podczas której dojdzie do rekonstrukcji dań z okresu Dwudziestolecia Międzywojennego.

Bezprecedensowy pokaz mody

A oto skład doborowej ósemki, którą widzicie na fotografii. To właśnie oni wystąpią na placu Po Farze w bezprecedensowym pokazie mody. W sobotę 8 września 2018. Ubrania, które zobaczycie odwołują się do przedwojennej elegancji, ale także do zasad savoir vivr. Moda jest częścią kultury. Jest także wyrazem dobrego smaku.

GRZEGORZ DAUKSZEWICZ
Polski aktor filmowy i telewizyjny młodego pokolenia. Syn znanego satyryka Krzysztofa Daukszewicza, znany przede wszystkim z roli doktora Adama Krajewskiego z serialu Na dobre i na złe. Zagrał również w Czasie honoru i Akademii. Na dużym ekranie mogliśmy go zobaczyć w filmie Miasto 44 i Volta Juliusza Machulskiego.

MARCIN KWAŚNY
Polski aktor teatralny, telewizyjny i filmowy, scenarzysta. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Po ukończeniu szkoły został aktorem Teatru Kwadrat w Warszawie. Rozgłos zyskał dzięki roli Marcina Wilczyńskiego w filmie Rezerwat, za którą odebrał nagrodę na XI Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Golden Brig w Odessie, a jako współscenarzysta dostał nagrodę na V Nadbałtyckim Festiwalu Debiutów Filmowych w Swietłogorsku w Rosji. Zagrał w wielu filmach fabularnych i serialach m.in. Klan, M jak miłość, Prawo Agaty, Ojciec Mateusz i.inn. Pamiętamy go również z wyjątkowej kreacji Rotmistrza Pileckiego w filmie Pilecki.

ANNA POPEK
Polska dziennikarka i prezenterka telewizyjna. Absolwentka dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz podyplomowego Studium Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pracę w mediach rozpoczęła jako prezenterka w TVP Katowice i TVP Wrocław, następnie trafiła do programu drugiego Telewizji Polskiej, a od 1999 roku została prezenterka TVP1.M.in prowadziła program Dzień dobry Polsko. We wrześniu 2017 została jedną z prowadzących Wielkie testy w Jedynce .Na początku 2017 roku zastała szefową PAP Life. Na antenie Radia Plus i Vox FM prowadziła program Popek, kultura i gwiazdy. Następnie w Radiowej Jedynce prowadziła cykl Smaki zdrowia.

SŁAWOMIRA ŁOZIŃSKA
Polska aktorka filmowa i teatralna. Studiowała na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, uzyskując tytuł zawodowy magistra sztuki. Ukończyła również podyplomowe studium menedżerów kultury przy Szkole Głównej Handlowej. Była aktorką Teatru Narodowego w Warszawie.. Ponadto występowała w warszawskim Teatrze Nowym. Kierowała Działem Organizacji Pracy Artystycznej Teatru Narodowego. Współpracowała z TVP jako jedna z redaktorów. Pełniła funkcję wiceprezesa zarządu głównego Związku Aktorów Scen Polskich.  Była szefem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W 2008 została dyrektorem naczelnym Teatru Ateneum. Została odznaczona m.in. tytułem „Zasłużony Działacz Kultury” oraz Złotym Krzyżem Zasługi. W dorobku artystycznym ma kilkadziesiąt ról teatralnych, filmowych i telewizyjnych, także w Teatrze Polskiego Radia i Teatrze Telewizji. Wystąpiła m.in. w serialach Daleko od Szosy jako Bronka i W labiryncie, jako redaktor Joanna Racewicz, w serialach Klan i Złotopolscy. Od 2007 wciela się w postać Barbary Jakubik w serialu Barwy szczęścia.

MAREK SIUDYM
Polski aktor teatralny, filmowy i kabaretowy. Ukończył warszawską PWST. Występował na deskach Teatru Rozmaitości, Teatru Kwadrat i Teatru Komedia w Warszawie. Przez kilkanaście lat był aktorem Kabaretu Olgi Lipińskiej. Zagrał kilkadziesiąt ról charakterystycznych w serialach i filmach pełnometrażowych. Dużą popularność dała mu jednak dopiero rola woźnicy węglarki w filmie Miś Stanisława Barei. Występował m.in. w serialach Złotopolscy, Sąsiedzi, Lokatorzy , Hela w opałach czy Barwy szczęścia. Marek Siudym jest również instruktorem jeździectwa sportowego.

KAMILA ŚCIBIOREK
Polska aktorka młodego pokolenia. Ukończyła m.in. Państwową wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie wydział aktorski oraz na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach Pedagogikę resocjalizacyjną. Znamy ja przede wszystkim z serialu Sprawiedliwi – Wydział Kryminalny – jako podkomisarz Paulina Wach .Grała również w serialach Na Wspólnej, Pielęgniarki ,Detektywi. Na dużym ekranie wystąpiła w filmie Wojciecha Smarzowskiego Pod mocnym aniołem.

MARCIN TROŃSKI
Polski aktor filmowy, teatralny i dubbingowy. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie., której był również wykładowcą. Zagrał w kilkudziesięciu filmach fabularnych i serialach m.in. 07 zgłoś się, Klan czy Ojciec Mateusz. Znamy go również z filmów fabularnych Pokój z widokiem na morze, Człowiek z Żelaza, Amnestia, Rok spokojnego słońca, Pan Kleks w kosmosie, Ubu Król. Troński jest przede wszystkim aktorem teatralnym. W 2015 roku otrzymał nagrodę Wielki Splendor przyznawaną przez Zespół Artystyczny Teatru Polskiego Radia.

SYLWIA WYSOCKA
Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Filmową Telewizyjną i Teatralną im. L. Schillera w łodzi Wydział Aktorski. Występowała w warszawskich teatrach Kwadrat, Na Woli, Teatr Narodowy oraz Syrena. Zagrała w kilkudziesięciu filmach fabularnych, telewizyjnych, serialach i spektaklach. Takich jak kultowe Rozmowy kontrolowane, Gorzka miłość, Cynga, Kolory kochania, „Cyrk odjeżdża” i wiele innych. W swoim dorobku ma też filmy węgierskie, czeskie i francuskie. Szerokiej publiczności znana jest z serialu Plebania, Samo życie, Klan, Blondynka i inne. Nie zapominajmy również, iż występowała w pierwszej polskiej telenoweli W labiryncie.

Kolacja z Gwiazdami

Podczas uroczystej kolacji, Marcin Nieznaj, niezwykle zdolny szef kuchni hotelowej restauracji poda słynne dania, podawane w najlepszych, przedwojennych  restauracjach Lublina. Można powiedzieć, że przygotowane zostaną na światowym poziomie. Będzie okazja poznać się z aktorami i projektantami, porozmawiać o modzie, kulturze, jedzeniu, które jest tej kultury częścią, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie i dostać autograf na pamiątkę.

Menu Kolacji z Gwiazdami w Hampton by Hilton Lublin

Makrela marynowana z grzybami i musem chrzanowym jako przysmak generała Bolesława Wieniawy Długoszowskiego
Consomme’ z jagnięciny uhruskiej  podane z kluskami francuskimi z wątróbki jako przysmak Bolesława Leśmiana
Sterlet smażony w maśle podany z grillowanymi rzodkiewkami, puree z czerwonej kapusty i sosem muślinowym z dodatkiem kawioru z jesiotra jako przysmak Józefa Piłsudskiego
Poncz ogórkowo-miętowy z dodatkiem lubelskiego półtoraka – jako intermezzo
Pierś z gęsi biłgorajskiej z wątróbką w sosie maderowym, truflami z gorącą sałatką z ziemniaków i fasoli jako przysmak Józefa Czechowicza
Tort bezowy z sorbetem poziomkowym i leguminą z tapioki jako przysmak Ordonki
Bufet: nalewki i likiery ze starych przepisów jako przysmak poetów i ułanów

Szef Marcin Nieznaj: Od jakiegoś czasu staram się poszukiwać, odtwarzać zapomniane przepisy i produkty z okresu przedwojennego, podawać je w różnych wariacjach, czasem same, czasem połączone z rzeczami nowszymi. W gotowaniu stawiam zawsze na dobry produkt, ale i na nieoczywiste połączenia smaków – uważając, żeby z tym oczywiście nie przesadzać. Wszystko musi być wyważone.

Inspiracje

Wkrótce informacje o rezerwacji zaproszeń na ten niezwykły wieczór, w istocie nawiązujący do idei Obiadów Czwartkowych, zwanych mądrymi obiadami, organizowanych przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, na wzór paryskich salonów literackich. Celem spotkań były rozmowy na tematy związane ze sztuką. Na obiadach czwartkowych spotykali się aktorzy, malarze, rzeźbiarze, projektanci mody, poeci, literaci i ówcześni przedstawiciele biznesu. Obiady czwartkowe pełniły funkcje kulturalnej instytucji. Oprawę kulinarną spotkań zapewniał pierwszy kuchmistrz w Europie Paul Tremo. – Wynikało to z upodobań kulinarnych ostatniego władcy Polski, który zapoczątkował modę na wyrafinowaną, a zarazem lekką kuchnię, łączącą polskie i francuskie tradycje kulinarne – czytamy na stronie Łazienek Królewskich. Taka będzie też kolacja z Gwiazdami z lekką kuchnią, łączącą lubelskie i europejskie tradycje kulinarne.

O festiwalu w Warszawie

Dwudziestu dziennikarzy potwierdziło udział w warszawskiej konferencji prasowej Europejskiego Festiwalu Smaku, która rozpocznie się w poniedziałek 27 sierpnia o 11 w Kafe Zielony Niedźwiedź. Opowiemy o festiwalu, zjemy razem polewkę ułańską z cebularzem.

To już tradycja. Od 5 lat opowiadamy o Lublinie, regionie i festiwalu w Warszawie. Najpierw w gościnnych progach Instytutu Adama Mickiewicza, ostatnio w równie gościnnych progach Kafe Zielony Niedźwiedź na ulicy Smolnej 4. Lubimy ich hasło: Gotujemy, jakby wojny nie było. Tak będzie i tym razem.

Na konferencji pokażemy 3 krótkie filmy (1.5 minuty) o festiwalu. O cudowności kuchni lubelskiej opowie Grzegorz Kapusta, Wicemarszałek Województwa Lubelskiego. – Irlandzki pisarz, laureat Nagrody Nobla George Bernard Shaw trafnie zauważył kiedyś, że „nie ma bardziej szczerej miłości niż miłość do jedzenia”. Od siebie dodam jednak, że prawdziwie można pokochać tylko jadło dobrej jakości. A takim właśnie szczyci się lubelska kuchnia. Kulinarna sukcesja naszego regionu to olbrzymi skarbiec, do którego swoje smakowite kosztowności dokładały całe pokolenia mieszkańców – mówi Grzegorz Kapusta.

Monika Kucia z Rady Programowej festiwalu powie o tym, że przy stole mniej boli. Waldemar Sulisz, dyrektor festiwalu przedstawi ideę tegorocznej edycji oraz najważniejsze punkty programu. Grzegorz Stech z Pugu Art powie o projekcie Mickiewicz Stasiuk Haydamaky. Piotr Marek z Leica Store o warsztatach fotograficznych Śladami Hartwiga.

W trakcie konferencji podzielimy się chlebem, specjalnie upieczonym na konferencję przez tradycyjną piekarnię GS Samopomoc Chłopska z Kozubszczyzny pod Lublinem, gdzie pierwsze kroki stawiał słynny Cezary Sarzyński, który przez lata wypiekał koguty w Kazimierz.

Oliwka (Oliwia Bernady) z Top Chefa (na zdjęciu)  przygotuje dla uczestników konferencji Przedobiadek. Poda polewkę ułańską z cebularzami z Kozubszczyzny oraz kiełbasę po proletariacku, ulubione danie poety Józefa Czechowicza. O Oliwce przeczytacie w Dziennik Zachodni Plus, stamtąd też fotografia do tekstu.

Na deser będą słynne ciasteczka Czechowicza, wypieczone przez szefa Kubę Piętowskiego z lubelskiej restauracji 2 PI ER. Z pieprzem, ale na słodko. Józef Czechowicz uwielbiał ciasteczka z pieprzem. Małe, posypane wiórkami z czekolady, które wyglądały tak, jakby ktoś posypał je mielonym pieprzem. Był łasuchem, potrafił w teatralnym bufecie zjeść 100 malutkich pączków.

Konferencja prasowa. Logistyka, kontakt z dziennikarzami: Anna Jośko & Grzegorz Stech Pugu Art. Dziękujemy.

Widzimy się w Kafe Zielony Niedźwiedź. Zobaczcie, jak tu pięknie. Kliknij Jak dojechać

Teatr Podręczny

Pojawia się i znika. Pojawia się w różnych punktach Starego Miasta. W Noc Kultury pojawił się z historią zainspirowaną tajemniczą kolekcją negatywów, znalezionych na strychu kamienicy Rynek 4.

Główne postacie to fotograf: Abram Zylberberg – oraz dwie sfotografowane dziewczynki. Historia, którą jedynie znamy ze znalezionych zdjęć ożyła w przestrzeni starego miasta gdzie, kiedyś przed wojną pracował fotograf – napisali na swojej stronie. Aktorzy pojawiają się z walizkami, żeby po chwili wypuścić niezwykłe marionetki na uliczki Starego Miasta. Wokół marionetek zaczyna gęstnieć tłum dzieci, ciekawych małych istot.

Niezwykłe marionetki, niezwykły teatr. Pojawia się i znika. Teatr Podręczny zapowiedział się na festiwalu. A dokładnie na Starym Mieście. Zapowiedział się, ale nie podał dnia ani godziny. Szukajcie marionetek od piątku 7 września do niedzieli 9 września 2018. Gdzie? Na ulicy Grodzkiej. A może na małej scenie stojącej przy kamienicy Sobieskich. Szukajcie, bo przynoszą szczęście.

Fot. Jacek Zaim

Poeta Czechowicz w 2 PI ER

Obok Leśmiana jest literackim bohaterem Europejskiego Festiwalu Smaku. W wierszu Prowincja Noc najpiękniej napisał o blaszanym koguciku. Poeta na najwyższym poziomie pojawi się w restauracji 2 PI ER, położonej na najwyższym poziomie budynku Lubelskiego Centrum Konferencyjnego. Poeta pojawi się także w innych punktach miasta.

na wieży furgotał blaszany kogucik
na drugiej zegar nucił
mur fal i chmur popękał
w złote okienka
gwiazdy lampy
lublin nad łąką przysiadł
sam był
i cisza

Amuse-bouche, czyli niewielkie danie o wielkim znaczeniu. Serwowane w restauracji przed pierwszą przystawką. Przedsmak. Wieczór z Panem Czechowiczem to przedsmak Europejskiego Festiwalu Smaku. Będą wiersze, opowieść o Lublinie Czechowicza i kolacja, którą poeta Czechowicz zjadł w knajpie Ojca Grudnia. W pamiętnikach czytamy, że poeta Czechowicz lubił zaspokoić głód po proletariacku. Kiełbasą na gorąco i siwuchą. – Rezerwacje proszę składać pod nr. tel +48 730 741 230. Ilość miejsc ograniczona. Będziemy czekać na Was w czwartek, 30 sierpnia o 20 – mówi Kuba Piętowski, szef kuchni restauracji 2 PI ER, który przyrządzi dla was kiełbasę po proletariacku.

Co  w programie? Na najwyższym poziomie Lubelskiego Centrum Konferencyjnego

Joanna Zętar z Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN podczas prezentacji multimedialnej zabierze Was w podróż po Lublinie Czechowicza.  Na przedwojennych zdjęciach zobaczycie, gdzie się urodził, gdzie mieściła się redakcja, w której pracował, gdzie czytał wiersze i gdzie jadał.

Dr Jarosław Cymerman, szef Muzeum Czechowicza w rozmowie z  dr hab. Aleksandrem Wójtowiczem, historykiem literatury, edytorem, adiunktem w Zakładzie Literatury XX i XXI wieku Instytutu Filologii Polskiej UMCS, sekretarzem redakcji „Artes Humanae” – na historycznej kanapie przeniosą się do zakładu gastronomicznego Ojca Grudnia. Będą wiersze, anegdoty, ciekawostki poety na najwyższym poziomie.

Szef Kuba Piętowski zadba o posiłek. Będziecie mogli zaspokoić głód “Po proletariacku. Kiełbasą i siwuchą” (ulubione danie Czechowicza). Na deser będą ukochane ciasteczka poety.

Zaspokoić głód po proletariacku

Być może to właśnie o „knajpie ojca Grudnia” wspominał Feliks Araszkiewicz, opisując jedno ze spotkań z Czechowiczem: Zaciągnęliśmy go [Czechowicza] kiedyś do nowo reaktywowanego Związku Literatów Lubelskich, na jeden z „wieczorów czwartkowych”, które co tydzień w ciasnych, lecz przytulnych salkach Muzeum [przy ul. Narutowicza 4, obecna Biblioteka im. H. Łopacińskiego] gromadziły miłośników poezji i literatury pięknej. Ktoś mówił o twórczości Czechowicza, potem czytano jego wiersze, bo sam nie chciał, był jakiś smutny, kwaśny. Po skończonym wieczorze poszliśmy do pobliskiej podrzędnej restauracyjki. Byliśmy głodni, zaspokoiliśmy głód po proletariacku, siwuchą i kiełbasą.

„Knajpa ojca Grudnia” – ile cycków?

Był to legendarny w życiu lubelskiej cyganerii lokal potocznie zwany też knajpą „Pod siedmioma cyckami”. Józef Łobodowski: Na ul. Narutowicza mieścił się zakład Jana Grudzińskiego, alias ojca Grudnia, cieszył się swoistym powodzeniem w tej części miasta. Niektórzy woleli ordynarną nazwę: knajpa „Pod siedmioma cyckami”.
Przed pierwszą wojną światową mieściła się tu żydowska restauracja. Wieść gminna głosiła, że w czasie odwrotu armii rosyjskiej Kozacy Dońscy zgwałcili cztery córki restauratora, a jednej z nich ucięli po pijanemu pierś. Stąd malownicza nazwa, jednakże w owych czasach była rzadko używana. Najczęściej mówiło się: idziemy do ojca Grudnia albo jeszcze prościej do Grudnia. […]
Wtajemniczeni twierdzili, że w młodości Grudzień był nożowcem i włamywaczem. Po ożenku wynajął lokal, stojący pusty od wybuchu wojny. […] Młodsze pokolenie przestępcze traktowało go z szacunkiem PER panie Grudziński a co zaufani klienci mówili panie Grudzień, ale tych drugich było niewielu gdyż stary knajpiarz miał swój ambit i mało kogo dopuszczał do komitywy. […]
Właściwie była to piwiarnia bez prawa wyszynku wódki, ponieważ Grudzień nie chciał płacić wysokich podatków. Odpuszczał więc wyborową i policyjną tylko zaufanym, podając ją w maszynce do kawy. Piło się zatem filiżankami, mając zawsze baczenie na drzwi, czy nie wejdzie glina. Z policją Grudzień utrzymywał dobre stosunki, ale zawsze istniała możliwość, że zajrzy któryś z niewtajemniczonych i narobi rabanu. […]

Poza dużą salą z szynkwasem, lokal składał się z kuchni i dwóch pokoi. W jednym z nich stał bilard z grzybkiem, w drugim, o osobliwym wejściu z podwórka, stary, dobrze sfatygowany tapczan. […] Gdyby ta oto kanapa – mawiał ojciec Grudzień – umiała mówić to by takie rzeczy opowiedziała, że ludziom włosy na głowach by stawały. Kto się tylko na niej nie przewracał!! Bywały i mężatki z inteligencji. A mnie co?! Ja jestem człowiek dyskretny. Przychodzą, płacą… udaję, że nic nie widzę. Tu jedna pani inżynierowa… – tu przymrużał opłynięte tłuszczem oko – at, czy to ona jedna. Ale dla mnie dyskrecja przede wszystkim! Jeszcze jedna maszynka czarnej wyborowej… […]

Towarzystwo w knajpie było zawsze mieszane. Dziewczęta wątpliwej reputacji, dorożkarze, policjanci, złodziejaszki i nożowcy, ale również spokojni robociarze i rzemieślnicy z sąsiednich domów. Zaglądali pracownicy z pobliskiej fabryki likierów Vettera mieszczącej się na ul. Bernardyńskiej. W lokalu do awantur prawie nigdy nie dochodziło. Mimo dobrze zaawansowanej astmy, Grudzień zachował straszliwą siłę w obu rękach i winnego zaburzenia porządku wystawiał w trybie doraźnym na ulicę. Na rozrabianie odważał się chyba tylko nowy gość, nie znający ojca Grudnia i niepisanego regulaminu knajpy. Grudzień stale podkreślał, że do niego przychodzą takie panowie, jakich by i Europa i Oaza mogły pozazdrościć. Redaktorzy, artyści, nawet takie co przez radio przemawiają! Nieraz, gdy po kilku mieszankach czterdziestopięcio procentowej kawy rozochocił się odpowiednio, wyrzucał resztę gości i ryglował drzwi od wewnątrz wołając teraz pan Grudzień pije z literatami!

(Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN)

Fotografia: Irek Pilipczuk, twórca słynnego drinka “Wściekły Ireneusz”

 

Taxi Radio Festival

3 tony masy, karoseria z dwuwarstwowej stali i “niezniszczalne” opony. Czyli legendarne BMW. To tylko jedno z wypasionych aut, którymi swych klientów wozi Taxi Radio MPT Lublin. Nasi goście będą bezpiecznie podróżować po Lublinie, wykręcając numer: (81 191 91).

To właśnie Taxi Radio będziemy polecać Gościom Europejskiego Festiwalu Smaku. To obecnie jedna z większych firm taksówkowych w Lublinie. Ale liczy się doświadczenie. Za firmą stoi ponad 50-letnia tradycja korporacji taksówkowej. Firma zapewnia swoim Pasażerom najwyższej jakości usługi obejmujące zarówno transport osób i bagaży jak i szereg usług dodatkowych. – Z  naszych usług korzystają najlepsze hotele w Lublinie, wozimy Gości z całego świata – mówi Patryk Niezbecki, wiceprezes firmy.

Taxi Radio MPT Lublin przewiezie na festiwalu zespół Lao che, brytyjską wokalistę Katy Carr, Kaję Mianowaną, która w bazylice Dominikanów zaśpiewa Pieśni Sefardyjskie, wybitnego pisarza Andrzeja Stasiuka, ukraiński zespół Haydamaky i Zuzę Zak z Wielkiej Brytanii, kulinarną gwiazdę festiwalu.

 

Smak tanga

Po raz pierwszy do strefy sztuki na Europejskim Festiwalu Smaku dołącza taniec. Wzbogaci pokaz mody, w którym gwiazdy polskich seriali zaprezentują ubrania odwołujące się do międzywojennej elegancji.

Za sprawą Akademii Tanga Argentyńskiego, stowarzyszenia zajmującego się prezentowaniem i propagowaniem tradycji i kultury tanga argentyńskiego i polskiego poznacie smak tanga. Będzie żywiołowo i nastrojowo. W niezwykłym spektaklu pojawią się wszystkie smaki tanga, w tym tanga Milonga, śpiewanego przez Mieczysława Foga. – Nie ma jednego tanga, jak nie ma dwóch takich samych tancerzy. Tango to nie są kroki. To myśl, którą tańczysz. Do tanga się dojrzewa. Jest jak kultura wina czy herbaty. Tango jest estetyką ciszy. Wspólnym milczeniem. Wspólną próbą, żeby tę jedyną chwilę razem przetańczyć jak najuważniej, jak najpiękniej, jak najlepiej – pisze Magdalena Rybak z Pracowni Słowa.

Niezwykły spektakl pozwoli przenieść się w czas Dwudziestolecia Międzywojennego. Zamknijcie oczy. Jesteście w kabarecie “Czarny Kot”, orkiestra gra Tango milonga.

Tango milonga

Tango milonga, tango mych marzeń i snów,
Niechaj me serce ukołysze!
Tango milonga jak dawniej grajcie mi znów,
Zabijcie tę dręczącą ciszę!
Żegnajcie, dawne wspomnienia,
Żegnajcie, burze i serc uniesienia,
Czas wszystko odmienia,
Kochanko ma, żegnam Cię, wspomnij mnie!
Tango milonga, tango mych marzeń i snów,
Niechaj ostatni raz usłyszę…

Good Chef 2018 Nominacje

9 zawodników do tegorocznej edycji nominowali Maestro Jena Bos, wieloletni szef kuchni na dworze króla Belgii, Waldemar Sulisz, dyrektor festiwalu oraz Andrzej Rudziński, sędzia techniczny. Oto 9 wspaniałych.

Mateusz Ciołko, Perłowa Pijalnia Piwa

Szef kuchni w Perłowej Pijalni Piwa. Cechuje go doskonała znajomość kuchni regionalnej. Zafascynowany filozofią ruchu slow food, na talerzu maluje pejzaże. W konkursie może mocno namieszać. Potrafi twórczo łączyć składniki. Nie boi się połączeń nietypowych. Specjalista od tak modnych kiszonek. Na przykład kisi młode pędy rzepaku.

Artur Góra, BelEtage IBB Grand Hotel Lublinianka

Najbardziej doświadczony kucharz z całej dziewiątki. Jest szefem kuchni w restauarcji BelEtage w IBB Grand Hotel Lublinianka. Uczeń Lucjana Klaczyńskiego z dawnego hotelu Unia. Skromny, zakochany w ziołach. Jak nie stoi przy palnikach w kuchni, dogląda ogródka. Poszukuje przepisów z czasów przedwojennego Grand Hotelu. Zna dobrze kuchnię europejską.

Piotr Huszcz, Hotel Piano

Szef kuchni w Hotelu Piano. Bardzo dobrze gotuje. Jego konikiem są świeże i sezonowe produkty najwyższego gatunku. Oraz kuchnia regionalna. Ostatnio wpadł na pomysł, żeby objechać cały region i zebrać tradycyjne przepisy z każdego powiatu. Kreatywnie je przetwarza i prezentuje w cyklu spotkań „Ocalić od zapomnienia”. Bardzo zdolny, niecierpliwy w poszukiwaniach ostatecznego smaku.

Ireneusz Michaluk, Bombardino

Szef kuchni Bombardino w Lublinie. Długo pracował we włoskich restauracjach. Specjalista od makaronów i polskiej kuchni. Znakomicie przyrządza animelkę (grasicę cielęcą). Intrygują go staropolskie zupy i czas, w którym Polacy byli mistrzami w ich wykonaniu. Gotuje perfekcyjną zupę rumianą. Oraz prawdziwy, wiejski rosół. Otwarty i uśmiechnięty, dobrze współpracuje z zespołem na kuchni.

Marcin Nieznaj, Hampton by Hilton Lublin

Specjalista od ryb. Gotuje śpiewająco. Skromny. Z dużą wiedzą. Lubi kulinarne poszukiwania. Ma wieki szacunek do tradycyjnej polskiej i lubelskiej kuchni. Jeden z najlepszych kucharzy po prawej stronie Wisły. Na festiwalu nakarmi serialowych aktorów podczas „Kolacji z Gwiazdami. Na przykład Sławomirę Łozińską. Z aktorami do kolacji w Hiltonie zasiądą ci, którzy wykupią specjalne zaproszenia. Na kolacji Marcin zaprezentuje tradycyjną, lubelską kuchnię w światowym wydaniu.

Dorota Otachel, Old Pub

Jedyna kobieta, która może wykosić męską konkurencję w konkursie. Jak ugotowała pielmieni na Europejskim Festiwalu Smaku, to Robert Makłowicz publicznie przed Dorotą ukląkł. Gotuje fantastyczny rosół z pielmieni, przyrządza najlepsze steki w mieście. Robi piekielnie dobre rydze i jagnięcinę. W jej restauracji (jest szefową kuchni i właścicielką) rodzine receptury spotykają się z nowoczesną techniką.

Kamil Piesta, The Olive Hotel Ilan

Bardzo zdolny kucharz, szef kuchni w restauarcji The Olive mieszczącej się w Hotelu Ilan. Miejsce zobowiązuje. Ilan ma gości z całego świata i Kamil musi gotować z klasą. Bardzo ciekawie interpretuje słynne dania kuchni żydowskiej. Jego czulent nie ma sobie równych. A mostek cielęcy faszerowany to poezja. Dania zachwycają urodą na talerzu. I wybornym smakiem. Kamil ceni także tradycyjne techniki gotowania. Gęś z pieca konwekcyjnego jest w porządku, ale z gęsiarki 100 razy lepsza.

Kuba Piętowski, 2 PI ER

Młody, zdolny, pracowity. Jego konikiem są dania z mięsa świnki rasy puławskiej. Kuba podaje fantastyczny salceson i schabowy z kostką. W karcie ma słynną cebulową zupę z Goraja, wpisaną na Listę Produktów Tradycyjnych. Ceni także ryby z Pustelni. Robi wspaniałe pierogi z karpiem i kaszankę z wędzonej ryby. Nie boi się ekstremalnych połączeń. Potrafi podać sernik z bryndzy i świńskie ucho w postaci smakowitych chipsów.

Karol Zając, Ego Hotel Alter

Młody, bardzo pozytywny. Zna się na rzeczy. W kuchni sam wyrabia sery i podaje je w różnych konfiguracjach. Serwuje taki zestaw na przystawkę: Ravioli nadziewane confit z kurczaka, kurki, oliwa truflowa, sos śmietanowy na białym winie, szpinak. Mistrz dań głównych. Nam najbardziej smakuje taki zestaw: Gicz cielęca w otoku wieprzowym, purée z zielonego groszku, marchewka, czarna soczewica, pietruszka glazurowana, sos cielęcy. Coś pięknego. W jego kuchni pracowni powstają nieziemskie desery.

Kto wybierze Good Chefa?

Jean Bos, kordynator konkursu wciąż winduje poziom jurorów. Nie ukrywa, że chciałby doprowadzić do sytuacji, kiedy będzie to najważniejszy konkurs w kraju. W tym roku Jean do jury zaprosił Wolfganga P. Menge, bardzo doświadczonego kucharza z Niemiec i Prezydenta „Euro-Toques Deutschland“. Pracę szefów oceni także Marek Rybacki, w branży prawie 30 lat. Jest prezesem Euro-Toques Polska. Przewodniczącym komisji jest Marcin Soból. Pierwsze kroki w gastronomi stawiał w Domu Restauracyjnym Gessler na rynku Starego Miasta w Warszawie. Kucharz pełen pasji i inspiracji, potrawy doprawia szczyptą serca. Sędzią technicznym jest Andrzej Rudziński, wychowawca najlepszych młodych kucharzy w Polsce.

Na fotografii Piotr Wójcik, pierwszy Good Chef, zwycięzca konkursu w 2016 roku

Bajka o królewnie

Stacja Teatr z Konopnicy pokaże na festiwalu bajkę o królewnie, co za dużo ciuchów miała. Bajkę dla dzieci małych i dużych.

Przed Ratuszem zobaczycie przewrotną bajkę Grzegorza Reszki Kop-ciuszek. Czyli „bajkę o królewnie co za dużo ciuchów miała”. Tekst sztuki autorstwa debiutanta Grzegorza Reszki, ucznia dramatopisarza Macieja Wojtyszki powstał na podstawie znanego wszystkim “Kopciuszka”. Stacja Teatr przedstawia dalsze losy bohaterki. Ten moment, kiedy król zbankrutował i nie ma już pieniędzy na kupowanie królewnie sukienek. Są ciuchy, jest zabawa. Co dzieje się, kiedy kasa się kończy?

Pamiętacie festiwalowy “Opis Obyczajów” przed rozświetlonym budynkiem Centrum Spotkania Kultur? Teatr z Konopnicy podbił serca widzów. Aktualnie Stacja Teatr pracuje nad „Scenami z Wesela Wyspiańskiego”. Reżyseruje znakomity aktor Michał Zgiet, któremu asystuje i aktorów ubiera Małgorzata Sulisz.

Diorama przed Bramą

W sobotę 8 września o poranku drużyna piechoty polskiej, walcząca z bolszewiami na Lubelszczyźnie rozbije biwak przez Bramą Krakowską. Fantastyczna Dioram wzbogaca program festiwalu i doskonale wpisuje się w obchody 100 lecia odzyskania niepodległości.

Diorama “Projektu Wojsko Polskie 1918 – 1921” przedstawiać będzie biwak drużyny piechoty polskiej z okresu walk z bolszewikami na Lubelszczyźnie. Zwiedzający zobaczyć będą mogli umundurowanie, wyposażenie i uzbrojenie żołnierzy polskich oraz jak wyglądały codzienne czynności na tyłach frontu, odpoczynek przy epokowym namiocie, gotowanie, czyszczenie broni, musztra wojskowa – mówi Robert Żuchnik z Biura Promocji Promedia.

Zajrzyjmy do kart historii. – Bitwa Warszawska to doskonale przeprowadzona operacja militarna. Pod względem strategicznym ta bitwa zadecydowała o zwycięstwie w całej wojnie. Choć muszę przyznać, że trochę po macoszemu traktuje się walki, jakie miały miejsce na Lubelszczyźnie. Były one równie ważne – mówi w wywiadzie dla Dziennika Wschodniego Piotr Krukowski, kierownik Działu Militariów Muzeum Lubelskiego i doktorantem w Instytucie Historii UMCS.

Dlaczego to, co zdarzyło się na naszej ziemi jest tak ważne? – Sierpień 1920 roku był momentem kulminacyjnym całej wojny. Kontrofensywa wojsk dowodzonych przez Józefa Piłsudskiego znad Wieprza oraz działania na terenie Lubelszczyzny były decydujące. Wojsko polskie przejęło wtedy inicjatywę i to skutkowało podpisaniem porozumienia ryskiego w marcu 1921 roku – tłumaczy Krukowski.

Przygoda przed Bramą Krakowską będzie miała kulinarną kontynuację na Jarmarku Inspiracji. Przy Trybunale Koronnym stanie kuchnia polowa, która będzie wydawać żołnierską strawę. Tam też może pojawić się Józef Piłsudski ze swoją świtą.

 

 

Spacer po ulicy Szerokiej

Wejście do nieistniejącego świata. Była taka ulica w Lublinie, istniała jeszcze siedemdziesiąt lat temu i każdy lublinianin wiedział, gdzie ona się znajduje i kto na niej mieszkał. Gdybyśmy dzisiaj zapytali przeciętnego mieszkańca Lublina, gdzie była ulica Szeroka lub z czym kojarzy się ludziom ta nazwa, nieliczni pewnie wskazaliby lokalizację, gdzieś na Podzamczu, inni wspomnieliby o kawiarni i restauracji mieszczącej się przy ul. Grodzkiej. Większość ludzi prawdopodobnie nie skojarzyłaby tej nazwy z żadnym miejscem w Lublinie.

Serce miasta

Była taka ulica w Lublinie, istniała jeszcze siedemdziesiąt lat temu i każdy lublinianin wiedział, gdzie ona się znajduje i kto na niej mieszkał. Nie znaczy to, że każdy lublinianin z okresu przedwojennego na Szerokiej był. Dla wielu osób była to terra incognito, miejsce, do którego można było dojść z Krakowskiego Przedmieścia w zaledwie dziesięć minut, a kulturowo tak oddalone od eleganckiego Lublina, jakby to były jakieś zamorskie kraje. Ulica Szeroka była sercem żydowskiego Lublina od najdawniejszych czasów, kiedy w Lublinie osiedlili się w XV w. Żydzi. Z pewnością była już wytyczona w XVI w., bo wspominają o niej ówczesne dokumenty. Nosiła wówczas inną nazwę – ulica Żydowska – Platea Judeorum. Kiedy pojawiła się nazwa Szeroka, tego nie wiadomo. Z pewnością oficjalnie funkcjonowała już na początku XIX wieku. Nieoficjalnie ulica Żydowska przetrwała aż do czasów II wojny światowej, ponieważ Żydzi nazywali Szeroką w języku jidysz – a Jidn gas, właśnie ulica Żydowska. Podobnie zresztą jak żydowską nazwę miała Brama Grodzka – a Jidisze Brum – Brama Żydowska. Tej nazwy używali przed wojną nawet Polacy zamieszkujący Lublin. szeroka2 Tu mieszkał założyciel lubelskiej jesziwy Nie wiemy, jak wyglądała Szeroka w okresie staropolskim. Można jedynie domyślać się, że przeważała na niej drewniana zabudowa, wśród której spotykało się większe, murowane domy należące do lubelskich bogaczy. Od początku XVI w. ulica ta stała się sercem dzielnicy żydowskiej w Lublinie i głównym miejscem ich zamieszkania, ponieważ w mieście obowiązywał przywilej de non tolerandis Judaeis, zakazujący Żydom osiedlania się w obrębie dzisiejszego Starego Miasta aż do 1862 r. Wokół Szerokiej zaczęły pojawia się kolejne ulice, w miarę rozrastania się liczby ludności żydowskiej w Lublinie.

Mniej więcej z tego samego okresu pochodziła też ulica Jateczna, gdzie kahał lubelski wybudował Wielką Synagogę, zwaną Synagogą Maharszala. Tam też funkcjonowała pierwsza jesziwa lubelska. Z drugiej strony wzgórza zamkowego, w II połowie XVI w. zaczęła rozwijać się ul. Podzamcze. Mniej więcej w tym okresie gdzieś na Szerokiej mieszkał słynny rabin i twórca pierwszej lubelskiej jesziwy Szalom Szachna. Od 1559 r. funkcjonowała tu drukarnia ksiąg hebrajskich należąca do Chaima syna Izaaka i Anny córki Józefa. W kilkanaście lat później przy Szerokiej powstaje kolejna drukarnia hebrajska należąca do Kalonymusa syna Mordechaja. W którejś z tych drukarni wydano najsłynniejszą książkę, cieszącą się do dzisiaj uznaniem wśród religijnych kobiet żydowskich „Cene urene” – modlitewnik dla kobiet spisany w języku jidysz, który wszedł do kanonu literatury żydowskiej. Od pierwszego wydania, które pojawiło się w I połowie XVII w. do dzisiaj ukazało się 250 kolejnych. Nie brakowało synagog Wielka Synagoga stała poza ulicą Szeroką, która prawdopodobnie w XVI w. była na tyle gęsto zabudowana, że nie było już miejsca na tak obszerną budowlę. Jednak i na Szerokiej nie brakowało synagog. Jedną z najstarszych była synagoga Hirsza Doktorowicza, powstała w 1638 r. i mieszcząca się w kamienicy Szeroka nr 2. Pod numerem 3 funkcjonowała niewielka Synagoga Urzędników Handlowych. W okresie późniejszym, aż do czasów II wojny światowej nazywano ją Synagogą Kotlarską. Już w wieku XVIII powstały jeszcze synagoga Abrahama Heilperna, ostatniego marszałka Sejmu Czterech Ziem (Szeroka 44). Wreszcie Szeroka 28 – centrum lubelskiego i polskiego chasydyzmu, dom Jakowa Icchaka Horowitza-Szternfelda, zwanego „Widzącym z Lublina”. Prawdopodobnie na przełomie XVIII i XIX w. powstała tu pierwsza bóżnica chasydzka w Lublinie, która zaraz po śmierci „Widzącego” przeszła pod administrację lubelskiej gminy żydowskiej. W połowie XIX w. powstała pod numerem 40 kolejna bożnica chasydzka, założona przez Judę Lejba Eigera, twórcę chasydzkiej dynastii lubelskiej. Dynastia ta, prawie całkowicie dzisiaj zapomniana, wymaga odrębnego tekstu. Nie były to bynajmniej jedyne miejsca przy tej ulicy, gdzie Żydzi lubelscy przychodzili na modlitwę.

Wspomnieliśmy o Sejmie Czterech Ziem, instytucji unikalnej na skalę całej Europy. Była to główna reprezentacja polityczna, fiskalna, kulturowa i religijna Żydów Rzeczypospolitej. Decydowała o wysokości podatków odprowadzanych z kahałów na dwór królewski, ale także dyskutowała, jak reagować na wydarzenia polityczne. W kwestiach religijnych była wyrocznią dla wszystkich gmin żydowskich w Europie. Dawni historycy wskazywali, że miejscem obrad lubelskiego Waadu (hebrajska nazwa tej instytucji brzmiała Waad Arba Aracot) był dom przy ul. Szerokiej 19. Wojna i pożar Szeroka poprzez wieki zmieniała swoje oblicze. W 1655 r. została całkowicie zniszczona przez wojska kozacko-moskiewskie, podobnie jak całe Podzamcze i wszystkie przedmieścia lubelskie. Prawdopodobnie padła też ofiarą pożaru miasta w 1719 r., co można zobaczyć dzisiaj na słynnym obrazie wiszącym w bazylice ojców Dominikanów. Domy z ulicy Szerokiej, które znamy z fotografii i pocztówek pochodzących z początków XX w., nie były starsze niż 200-250 lat. To właśnie wtedy ulicę tą zdominowały dwu i trzypiętrowe kamienice, które w ciągu lat dodatkowo obrastały od strony podwórek różnymi przybudówkami. Miejsca w Mieście Żydowskim było mało, a mieszkańców z każdym rokiem przybywało. Gdzieś ci ludzie musieli się pomieścić, skoro zabraniano im na osiedlenie się między chrześcijanami.

Rzeczywiście była szeroka

Niewątpliwie Szeroka była najbardziej reprezentacyjną ulicą tej dzielnicy. Jak wspominają przedwojenni lublinianie, rzeczywiście była szeroka i przede wszystkim zatłoczona. Było to centrum handlowe w tej części Lublina i przedłużenie traktu handlowego przebiegającego przez Starem Miasto w stronę ulicy Ruskiej, skąd drogi prowadziły już na Ruś i Litwę. Do 1862 r. przy Szerokiej funkcjonowały największe żydowskie sklepy i tu mieszkali najzamożniejsi Żydzi. Jednak życie toczyło się też na ulicy, gdzie nie brakowało drobnych handlarzy. W XIX-wiecznej prasie lubelskiej można znaleźć informacje, jak trudno było „turyście miejskiemu” przejść przez zatłoczoną Szeroką, gdzie na chodnikach był tłum sprzedawców i klientów, a na samej ulicy mnóstwo wozów. Przy tym była to ulica, na której słyszało się przeważnie język jidysz. Po 1862 r. Szeroka zaczęła się degradować. Najzamożniejsi Żydzi lubelscy zaczęli przenosić się na Stare Miasto i na Krakowskie Przedmieście. Przenosili ze sobą też firmy. Szeroka ubożała. Nadal funkcjonowały tu sklepy i zakłady rzemieślnicze, ale przeważnie niższej klasy. Na wysokości dzisiejszych schodów prowadzących z Placu Zamkowego na ul. Grodzką na tzw. Psiej Górce (tych psich górek Lublin miał więcej) istniał targ tandetą. Sprzedawano tu używaną odzież i obuwie, ale codziennie też siadywały przy tym targowisku żydowskie handlarki, u których można było kupić makagigi, gorący groch oraz zapomniany przysmak, typowy tylko dla Lublina i okolic – bubelach, babki wypiekane z mąki gryczanej, jedzone na ciepło z masłem (eksperymenty nad przywróceniem tej potrawy trwają). Szarość Zupełnie zubożała Szeroka po I wojnie światowej. Nieremontowane kamienice coraz bardziej szarzały, coraz więcej było tu biedoty żydowskiej, również takiej napływowej z prowincji, liczącej na lepszy chleb w wojewódzkim Lublinie. Nadal ulica ta zachowała swój religijny charakter. W szabaty i wielkie święta żydowskie przybierała elegancki charakter z dominacją chasydów, odwiedzających swojego rebego przy Szerokiej 40. Szeroka 28 nie była żadnym magicznym miejscem – jeszcze jedna bóżnica w dzielnicy żydowskiej, którą określano „dla modlących się w biegu”. Tu zawsze był minian – dziesięciu dorosłych mężczyzn gotowych do modlitwy. W tej samej kamienicy funkcjonowała także jedna z wielu żydowskich piekarni. Jednak codzienność na Szerokiej była szara. Domy nie były skanalizowane. W podwórkach kipiały od nieczystości wspólne ustępy. Po ostatniej wielkiej epidemii cholery, która nawiedziła Lublin w 1892 r. i dzięki której miasto otrzymało nowoczesną kanalizację, Szeroka zyskała jedynie dwie studnie. Wodę w nich kupowało się na wiadra jeszcze w okresie międzywojennym. Jedna z tych studni przetrwała do dzisiaj – jedyny ślad po ulicy Szerokiej. Stoi samotnie przy palcu manewrowym dworca PKS. Wiele kamienic nie miało elektryczności. Ale nawet do tego siedliska ubogich zaczęła wkraczać w okresie międzywojennym nowoczesność. Obok bóżnic i domów modlitwy zakładano siedziby związków zawodowych i partii politycznych, gdzie toczono burzliwe dyskusje o wyższości syjonizmu nad komunizmem lub odwrotnie. Szeroką paradowały także pochody organizacji żydowskich. Był to fragment Lublina, który wielu chrześcijańskim mieszkańcom miasta w ogóle nie był znany – lubelska terra incognita. Wielu chrześcijańskich lublinian na Szerokiej prawie nigdy nie było. Podobnie, jak wielu żydowskich mieszkańców Szerokiej rzadko zapuszczało się na Krakowskie Przedmieście. Dwa światy, które żyły obok siebie, ale wydawało się przez setki lat, że żyć bez swojego sąsiedztwa nie mogą. Okazało się jednak , że można żyć po amputacji fizycznej obecności i pamięci.

Getto

W czasie II wojny światowej Szeroka stała się centralną ulicą getta lubelskiego, utworzonego w marcu 1941 r. przez Niemców. Jednak jej handlowy charakter został w tych zmienionych warunkach przeniesiony na Furmańską i Cyruliczą, które były bliżej tzw. aryjskiej strony. Sklepy i warsztaty, a także strychy na Szerokiej zamieniły się w mieszkania, gdzie gnieździło się po 7-8 osób na izbę, przeważnie tych Żydów, którzy zostali tu wysiedleni z innych części miasta lub nawet spoza Lublina. W marcu 1942 r. zdecydowaną większość mieszkańców Szerokiej Niemcy deportowali do obozu zagłady w Bełżcu. Ta gwarna niegdyś ulica, całkowicie opustoszała. Jest taka fotografia z lata 1942 r. – domy jeszcze stoją, w niektórych z nich pootwierane okna, tyle że nie ma już ludzi. Jeszcze późną wiosną 1942 r. próbowano zasiedlać Szeroką Polakami. Ci natomiast bardziej byli zainteresowani szabrem wszystkiego, co dało się wynieść, łącznie z framugami okiennymi i fajerkami z kuchni. Od lata 1942 r. zapadła decyzja o wyburzeniu najstarszej części dzielnicy żydowskiej, na czele z ulicą Szeroką. W tym celu przyprowadzano więźniów obozu koncentracyjnego na Majdanku, wśród których byli też dawni mieszkańcy tej ulicy. Rozbierano dom po domu tak, że nie pozostawały po nich żadne ślady.

Plac Zamkowy

W 1944 r. Szeroka była jedynie jezdnią pomiędzy dwoma zwaliskami gruzu. Zniszczenia pozostałości dopełniły prace budowlane z lat 1953-1954, gdy tworzono tu Plac Zebrań Ludowych z okazji X-lecia PRL (dzisiejszy Plac Zamkowy). Część piwnic i fundamentów wysadzano w powietrze. Prac archeologicznych nikt, oczywiście nie prowadził. Zanikała też pamięć o ulicy Szerokiej, chociaż czasami miejsce to daje nam o sobie znać. Tak było chociażby, gdy ktoś niefortunnie wpadł na pomysł, żeby na miejscu dawnej Szerokiej postawić kolejny pomnik ku czci Zaporczyków. Odkryto wtedy piwnice dawnego domu, a w nich znaleziono resztki pozostałości po dawnym świecie – jakieś zawiasy, fragmenty naczyń. Ostatnie ślady po zamordowanej cywilizacji, można powiedzieć – pozostałości lubelskiej Atlantydy. Dzisiaj niestety znów zasłonięte pomnikiem. O Szerokiej przypomina jedynie studzienka, kamień pamiątkowy u podnóża zamku oraz tablica ku czci „Widzącego”. Jest jeszcze nowa kamienica, wybudowana w 1954 r. Jej kształt – budynek z mansardą, który jest czterokrotnie powtórzony w ciągu zabudowy wokół Placu Zamkowego, ma przypominać charakterystyczny dom z mansardą z ulicy Szerokiej, widoczny na wielu zdjęciach sprzed wojny, okresu okupacji nazistowskiej oraz wyburzania tej ulicy. Kto nie wie, ten się nie domyśli, a był to specjalny zamysł autora, by został chociaż jakiś slad po ulicy Szerokiej. Nie wydaje się jednak by był to nadmiar pamięci o miejscu, które bezpowrotnie minęło oraz o jego mieszkańcach.

Robert Kuwałek

Fot. Archiwum Ośrodka Brama Grodzka Teat rNN

Bajgle i makagigi

Tak wspominała Lublin Julia Hartwig. – Zgiełk, gwar, tłok. Z żydowskiej piekarni dolatuje zapach świeżego chleba i placków z cebulą, w dni szabasu w oknach zapalają się świece. Kochałam ulicę Lubartowską i targ na Świętoduskiej. Pamiętam sodówkę z sokiem malinowym i sprzedawców dywanów o egzotycznej urodzie – mówiła znakomita poetka.

– Najwspanialszą rzeczą na świecie w dzieciństwie były bajgle. To były takie obwarzanki, których smaku się nie zapomni. Parę lat przed wojną moim obowiązkiem była wędrówka w niedzielę rano na Wieniawę do piekarni. Ta piekarnia była żydowska i mieściła się jeszcze przy Al. Długosza. Chodziłam do piekarni po taką wspaniałą bułkę, którą jedliśmy na śniadanie w niedzielę. Ona była wyjmowana przez tego piekarza Żyda prosto z pieca i dlatego się szło w niedzielę, żeby była świeżutka. Żydzi jak wiadomo mają swoje święto w soboty, więc w niedzielę pracowali i piekli normalnie – czytamy we wspomnieniach Teresy Szmigielskiej na stronach Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN.

Żydzi wypiekali także słynne cebularze, sprzedawano je wprost z wiklinowych koszy, noszonych przez handlarzy na ramionach. – Na przykład te cebularze, co są w tej chwili, to ja zawsze mówię, że takich cebularzy to dla mnie to nie jest cebularz. Ja jadłem przed wojną cebularze, to cebularz był taki duży i on był tutaj podziurawiony w środku. Podziurawiony chyba nożem, posypany tą cebulą. Ale w tym miejscu, gdzie był podziurawiony, on w ogóle nie wyrastał i był cienki i chrupiący, a tylko obrzeże było wyrośnięte. Jak się takiego cebularza posmarowało masełkiem to pycha. A dzisiaj to jest taki „klajster”. To nie są cebularze. Nie wiem, dlaczego nie dziurawią, żeby ten cebularz był tak jak przed wojną, a tam takie były – wspominał Waldemar Greszta.

Chyba największym powodzeniem mieszkańców Lublina cieszył się bubelach. Była to babka gryczana pieczona w małych foremkach. Żydówki sprzedawały je gorące, posmarowane masłem. Podobnie jak gotowany groch z żeliwnego garnka, który długo trzymał ciepło. Wielkim przysmakiem były także kiszone jabłka.
W żydowskich sklepikach można było dostać orientalne słodycze, w tym makagigi. – To kwadraciki z maku, nie wiem czym to tylko sklejone było, takie twarde. Dopiero w ustach się rozpuszczało – wspomina Greszta.

W latach dwudziestych Lublin słynął także ze znakomitych sklepów wędliniarskich. – Życińskiego przy ul. Świętoduskiej, Suchodoła, Zduńskiego i Kaczyńskiego przy ul. Narutowicza, która do 1928 roku nazywała się Namiestnikowska – wymienia Marta Denys w książce „Lublin między wojnami”. Ciekawe, że w tamtych szalonych latach można było kupić znakomite sery żółte szwajcarskie i litewskie.

(Fotografia, archiwum Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN)

Namiętny Lublin

Rozmowa z Martą Denys, autorką książki “Lublin między wojnami. Opowieść o życiu miasta 1918-1939”.

• Książka skończona, świetnie się sprzedaje. Czy ma pani niedosyt, że nie wszystko udało się opowiedzieć ?
– Muszę powiedzieć, że w trakcie pisania już mi się robił niedosyt. Trafiałam na frapujące tematy, anegdoty, drobiazgi, nad którymi nie zdążyłam posiedzieć. Zmieściłam to, co mogłam zmieścić. Każdy rozdział to 2 strony maszynopisu, książka ma tyle rozdziałów, co ma i myślę, że gdybym po raz drugi pisała panoramę życia mieszkańców Lublina, wyszłaby dwa razy większa.

• W zaczarowanym Lublinie tamtego czasu jeździły dorożki. Ale na reprezentacyjnej ulicy sprzedawano samochody?
– Składano je w zakładach mechanicznych Plagego i Laśkiewicza, gdzie w 1925 roku powstał dział karoserii samochodowych. Produkowano karoserie drewniane i blaszane, składano samochody różnych marek. W tym kabriolety na podwoziu chryslera, którego model reklamował sam ordynat Konstanty Zamoyski. Zachowało się zdjęcie tego samochodu na tle Wieży Trynitarskiej.

• Gdzie się kupowało auta?
– Poszczególne marki miały swoje salony. Było ich bardzo wiele. Głównie mieściły się przy Krakowskim Przedmieściu, na ul. 1 maja, na Bernardyńskiej. W latach 1932–33 z powodu kryzysu sprzedano tylko 150 samochodów osobowych i ciężarowych.

• Jakie były ceny?
– Młody hrabia Przewłocki spod Bychawy rozbijał się sportową lancią za 14 tysięcy złotych. Nadwozie można też było sobie zrobić samemu i z poradnikiem w ręku zamocować go na fabrycznym nadwoziu.

• Na jednym ze zdjęć, pochodzących ze słynnego archiwum Ordonki, widać gwiazdę w jednym z takich samochodów. W końcu występowała w Lublinie…
– W Lublinie z tamtych lat tętniło życie, do późnych godzin otwarte były teatrzyki i kabarety. Pierwszym kabaretem z prawdziwego zdarzenia był “Czarny kot”, który powstał 5 maja 1917 roku przy Krakowskim Przedmieściu 48. Dwa lata później jego miejsce zajął “Wesoły ul” i tam występowała Ordonka.

• To tu do niej strzelał zazdrosny kochanek?
– Być może. Choć nad tą sprawą snuje się mgła tajemnicy. Coś w tym jest, bo jej pierwszą wielką miłością był Janusz Sarnecki, w Lublinie kochało się w niej wielu, ale dla niej liczyło się wielkie kochanie i wielka miłość.

• O Ordonce pisał Józef Łobodowski, twierdząc, że urodziła się w żydowskiej rodzinie w Lublinie. Łobodowski: poeta i bokser, który naśmiewał się z nóg Marleny Dietrich.
– W 1932 roku napisał o nogach Marleny. Skrytykował filmy wyświetlane w kinach. “Dosyć grzebania się w gnijącym ścierwie cywilizacji dnia wczorajszego. Wiecznego komentowania przygód dystyngowanych panienek. Na szmelc słodką Jadzię Smosarską” – pisał we wspomnianym tekście. Potem dostało się nogom Poli Negri.

• Gdzie chodziło się na seanse filmowe?
– Do kinoteatrów, gdzie wyświetlano nieme filmy do lat trzydziestych i gdzie odbywały się rewie, wiece polityczne, a nawet pokazy boksu i zapasów. Do najbardziej eleganckich należało Apollo przy Szpitalnej, Corso przy Radziwiłłowskiej, Rialto przy Jezuickiej. Tam też odbywały się bale w celach dobroczynnych i bardzo towarzyskich.

• Na których czynnie udzielał się Łobodowski?
– Poeta o nadzwyczajnej fantazji i temperamencie oraz chłopięcej niesforności. Jako młody literat został skazany na 3 miesiące aresztu.

• Za co?
– Za obrazę armii. Podczas zabawy w kasynie oficerskim w 1938 roku wszczął awanturę. Major Falkowski zaczął uspokajać poetę; chciał zażegnać konflikt. Ten obiecał, że się uspokoi. Wytrzymał chwilę, znów zwrócono mu uwagę, Falkowski wezwał na pomoc intendenta. Ten nie mógł sobie dać rady z krewkim Łobodowskim. Wezwano gospodarza zabawy, pana Józefa Jakimińskiego, w nadziei, że ten zdoła wpłynąć na poetę i nakłoni go do opuszczenia lokalu. Pertraktacje odbyły się w pokoju karcianym i trwały godzinę. Wezwano posterunkowego, który odprowadził poetę do aresztu na Poczętkowską do pałacu Potockich.

• Panowie lubili zaglądać do domów uciech. Jak to możliwe, że jeden z najbardziej uczęszczanych mieścił się tuż obok wejścia do kościoła Dominikanów?
– A to już kwestia smaku tych, którzy ten przybytek prowadzili. Na Żmigrodzie, dokładnie naprzeciwko katedry, były równie popularne domy pod czerwoną latarnią. Podobnie jak na ulicy Dolnej Panny Marii, gdzie dochodziło do burd z mieszkańcami Lublina, którzy chcieli wykurzyć prostytutki z miasta. Nie dało się. Nawet pod filarami katedry dochodziło do nocnych burd, gdzie spotykało się towarzystwo lżejszego obyczaju, co wywoływało niesmak i zgorszenie wiernych.

• A to prawda, że w Lublinie produkowano koniak?
– Tak. Kieliszek wybornego koniaku “carcheau” z Lublina był rarytasem w pierwszorzędnych restauracjach. Fabryka mieściła się w klasztornych obiektach przy Bernardyńskiej.

• Mieszkańcy Lublina mieli fantazję?
– Jan Kazimierz Kalicki, właściciel składu jubilerskiego i klubu jeździeckiego, wjechał do restauracji “Europa” konno i zaprosił setkę gości uczestniczących w ułańskich pokazach na strzemiennego.

• Słynne romanse i samobójstwa?
– Pierwsze pilnie skrywano. A samobójstwa popełniano z honoru. Sanitariuszka w szpitalu Bożego Jana dostała wymówienie, zatruła się kwasem siarczanym. Młody kapral stacjonujący w obozie południowym, który nie mógł się wyliczyć z pieniędzy, ze wstydu napił się esencji octowej. Najbardziej tajemniczą sprawą była tragiczna śmierć Jana Turczynowicza, znakomitego prezydenta Lublina. Był tenisistą, łyżwiarzem, dziekanem okręgowej rady adwokackiej, do dziś nie wyjaśniono okoliczności jego samobójczej śmierci.

• Atrakcje?
– W 1930 roku występował w Lublinie człowiek mucha. Znany akrobata Feliks Nazarewicz wspinał się po nagiej ścianie czteropiętrowej kamienicy przy ul. Kościuszki, wstęp kosztował 50 groszy, w tłumie zanotowano parę omdleń. Popularne były seanse chodzenia po linie. Linę rozpinano na Ewangelickiej i placu przed dzisiejszą katedrą. Sztukmistrz wędrował od Wieży Trynitarskiej do pałacu po drugiej stronie ulicy. Ale cóż to znaczyło wobec tresury trzydziestu afrykańskich lwów w cyrku Staniewskiego, który stacjonował naprzeciwko cmentarza przy Lipowej. Albo motocyklisty, który jeździł po linie. I fakira tańczącego na rozżarzonych ogniach.

• Lublin był namiętny?
– Na pewno nie był Lublinem, który nad łąką przysiadł. I jak mówią złośliwi, w tym przysiadzie trwa do dziś. Miał chwile intymności, poezji i uśpienia. W przepisach higienicznych obowiązujących w mieście znalazło się zarządzenie: Układaj się do snu najlepiej na prawym boku, trzymając ręce na kołdrze… Ale Lublin był bardzo gorącym miastem.

Rozmawiał Waldemar Sulisz

Na fotografii: Mira Zimińska i Franciszek Brodniewicz w filmie “Papa się żeni” w reżyserii Michała Waszyńskiego. Takie filmy oglądał Lublin w swoich kinoteatrach

Boska Ordonka z Lublina?

Boska Ordonka urodziła się w Lublinie. Mieszkała za Bramą Grodzką. Na bosaka latała po Podzamczu. I pewnie podzieliłaby los dziewcząt, co wieczorami stały na rogu Szambelańskiej lub Rybnej, gdyby nie dyrektor amatorskiego Teatru w Domu Żołnierza – napisał w autobiograficznej powieści Józef Łobodowski, pisarz związany z Lublinem.

Na lubelski ślad najsłynniejszej gwiazdy polskiego kabaretu i piosenki natrafił Tomasz Pietrasiewicz, dyrektor Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN. Jest przekonany, że rzetelny Łobodowski nie mógł wymyślić sobie historii o Ordonce.

O odkryciu Pietrasiewicza zawrzało w środowisku przewodników lubelskich. Poszukiwania rozpoczęła Marta Denys, współautorka przewodnika po Lublinie. – Klątwa czy co? Gdy sięgałam po książkę Józefa Wittlina w Bibliotece Łopacińskiego, by szukać lubelskich śladów Ordonki, złamałam nogę – mówi Denys. Dr Grażyna Jakimińska  nie kryje, że teza Łobodowskiego jest mocno kontrowersyjna. Ale coś musi być na rzeczy, bo w życiu sławnej gwiazdy Lublin pojawia się parokrotnie. Jak?

Tak naprawdę nazywała się Anna Maria Pietruszyńska. I według biografów urodziła się w Warszawie. W wieku 6 lat uczyła się w szkole baletowej. Występowała w warszawskim kabarecie Sfinks.
Skąd w takim razie znalazła się na deskach lubelskiego kabaretu “Czarny kot”? Oraz na scenie teatrzyku “Wesoły ul”? Wiemy także, że była częstym gościem w cukierni “Chmielewski”. Grała na deskach Teatru Osterwy. Słabość do Lublina? Co naprawdę łączyło panią Hankę z Lublinem to wybranie naszego miasta na samobójczą śmierć (jasne, że nieudaną). Stąd to uczesanie zakrywające bliznę po kuli na skroni. – Spotkałam się także z wersją, że ktoś strzelał do niej, gdy występowała na scenie któregoś z lubelskich teatrzyków – dodaje Jakimińska.

Jak widać, związki wielkiej gwiazdy – dla której teksty pisali Hemar, Lechoń i Tuwim – z Lublinem są mocno intrygujące. Czy da się udowodnić sensacyjną tezę Łobodowskiego, że Ordonka urodziła się w Lublinie? – Wymaga to żmudnych poszukiwań w archiwach. Sprawdzania, czy nazwisko Maria Pietruszyńska znajduje się w wykazach mieszkańców przedwojennego Lublina. A jeśli była Żydówką, to musiała się jeszcze inaczej nazywać – kończy Jakimińska.

Aktorski smak

Siedziałem ze Stasiem Mikulskim w „Stylowej” na Podzamczu. Nagle podchodzi zawiany gość: – Pan jesteś Kloss? Ja, mówi Staś. Chłopaki, wygrałem flaszkę – krzyczy gość. Widzisz, przeklęta sława, mówi Mikulski. To były czasy – opowiada Włodzimierz Wiszniewski, aktor Teatru Osterwy

Na lubelskiej scenie grał ze Stanisławem Mikulskim. – Staś był wielkim smakoszem. Dużo jadł. A jaką figurę miał! Jak siadaliśmy do kaczki, to mówił: Co to jedna kaczka dla nas dwóch. Potrafił sam jedną zjeść. Jak robiłem imieniny i koledzy wiedzieli, że wpadnie Staszek Mikulski, to żartowali, że trzeba szybko dobre rzeczy jeść, bo zaraz znikną ze stołu – opowiada Włodzimierz Wiszniewski.

Teatr od kuchni pulsował smakami, aromatami i rozmowami przy kieliszku mocno zmrożonej wódki. – Z Aleksandrem Aleksym wpadaliśmy na setkę i jajeczko do małej knajpeczki na Narutowicza. Zapraszał Aleksy. Zjedliśmy co trzeba, Aleksander mówił: To teraz zapłać – śmieje się Włodzimierz Wiszniewski.

Z rozczuleniem wspomina obiady u cioci Morowej na Krakowskim Przedmieściu. – Była niesamowita. Łączniczka Kedywu. Kiedy bezpieka wpadła do jej domu z zamiarem aresztowania, powiedziała, że jest służącą, wypiła z nimi litr spirytusu, ledwo wyszli na nogach. Jakie schabowe nam robiła, jaką wątróbkę. I to było naturalne jedzenie – dodaje Wiszniewski. Najlepsza kuchnia? – Jasne, że w „Europie”. Świetny forszmak w koszyczku z ciasta i zraz po węgiersku z kluseczkami. Takich zrazów już potem nigdy nie jadłem.

Ulubioną aktorską knajpą była restauracja „Śródmiejska” mieszcząca się przy ul. Narutowicza, tuż obok teatru. – Kupowaliśmy kaczkę czy gęś, zanosiliśmy do restauracji, kucharz nam przyrządzał – opowiada Włodzimierz Wysocki. Obok mieścił się barek, gdzie na stojącą można było napić się wódki. Barek miał wzięcie, aktorzy nazywali to miejsce „Klatką lwa”. – Bo jak siedzieliśmy w „Śródmiejskiej” to z klatki dochodziły ryki. Z małych knajp pamiętam lokal „Pod kaczuszką”, gdzie dawano dobry drób. Ale najbardziej kultowym miejscem była restauracja „Pod karasiem”. Mówiło się: Idziemy do pana magistra Karasia, do pana doktora Karasia, do pana mecenasa Karasia. Pan Karaś miał kilka ciepłych i serdecznych określeń. To była podrzędna speluna z atmosferą.

Foto. Stanisław Mikulski i Jan Machulski w sztuce “Montserrat”, archiwum Teatru Osterwy

 

Dwudziestolecie od kuchni

Przedwojenny Lublin, Zamość czy Kazimierz smakowały wyśmienicie. W lubelskiej „Europie” pracowali kucharze, którzy fachu uczyli się na dworze carskim, serwując zrazy po nelsońsku. W kazimierskiej restauracji Berensa podawano liny w śmietanie, które zamawiała Hanka Ordonówna. Na płonące naleśniki z ponczem wpadał Eugeniusz Bodo, a towarzyszyła mu czarnoskóra piękność kryjąca się pod pseudonimem Reri. W zamojskiej „Centralce” podawano raki, węgorze i kotlety po zamojsku. – Bywał tu Leśmian, wielki smakosz, który czasem zapomniał zapłacić rachunki – śmieje się Andrzej Urbański, dyrektor Muzeum Zamojskiego w Zamościu.

Lubelscy poeci i artyści często wyprawiali się do Kazimierza. Przodował w tym Józef Czechowicz, który włóczył się po miasteczku z aparatem w ręku. Ciągnęło go do willi „Łopuszanka” i do pani Łopuskiej, która była zapaloną spirystką. – Znajdowała się w stałym kontakcie z zaświatem. W jej mieszkaniu odbywały się seanse z udziałem znanych mediów i hipnotyzerów – wspomina Konrad Bielski.

Po seansach z wywoływaniem duchów artyści lądowali w restauracji hotelu „Berensa”. Choć w 1933 roku w Kazimierzu były trzy hotele, to Berens wygrywał znakomitą kuchnią opartą o ryby. W restauracji podawano węgorza z wody, z rusztu, po rybacku, w galarecie, marynowane i wędzone. Na ryby od Berensa przyjeżdżali artyści, wojskowi i politycy z całej Polski.

Na ciastka chodziło się w Lublinie do Chmielewskiego. W renomowanej cukierni podawano wyśmienite pączki i sękacze, które pakowano na wynos. Paczuszkę obwiązywano kolorowym sznurkiem, pod który wsuwano firmowe serwetki z napisem „Cukiernia Chmielewski”.

Musiał je zamawiać do domu Józef Czechowicz. – Poeta uwielbiał słodycze. Lubił małe pączki, które wówczas robiono na jeden kęs. Nie przepadał za wyrafinowanym jedzeniem, ale lubił sobie dogodzić na słodko. Przepadał za ciastkami, lubił nalewki i damskie wódki.

Andrea Camastra

Oto Andrea Camastra. Genialny kucharz, włoski wizjoner, który nieźle w Polsce namieszał. Mimo gwiazdki Michelin skromny i otwarty. W Polsce znalazłem jedne z najlepszych produktów, z jakimi miałem do czynienia – mówi w wywiadach.

W swojej restauarcji nie używa produktów ze sklepów i hurtowni. Po te najwyższej jakości jeździ do swoich gospodarstw w województwie podkarpackim. W jednym hoduje zwierzęta. Z drugiego przywozi warzywa, jaja i mleko.

“Obsesja, szaleństwo, pasja. U Camastry nie ma ani produktów kupowanych w sklepach, ani dobrych, ani nawet doskonałych. U niego są produkty ultra doskonałe. Najwyższej z możliwie najwyższej jakości. Osobiście przez niego wyselekcjonowane. Tak, jak ludzie z którymi pracuje. On – perfekcjonista. Oni – jego uczniowie i przyjaciele. Młodzi ludzie, 19-26 lat (którzy pracują „z nim”, absolutnie nie „dla niego”!). Mówią, że są jak rodzina. Ogarnięta kulinarną pasją, szaleństwem, wręcz obsesją poszukiwania nowych smaków, eksperymentów. I to w jak najbardziej w dosłownym sensie. – Jestem świadomy swojej obsesji – mówi wprost. U niego wszystko musi być perfekcyjnie do granic możliwości”. Czytaj więcej o Andrea w Na Temat Extra.

KIedy pojawił się na Europejskim Festiwalu Smaku, zachwycił się Lublinem. – Takiego miasta, które tak przypomina mi Italię, w Polsce nie widziałem. Godzinami wędrował po zaułkach, podwórkach, przypominających Weronę. – Nocą pełno ludzi, jak pięknie to miasto żyje.

Kiedy gotował na Scenie Smaku, zachwycił się świeżością lokalnych produktów i urodą lubelskiej kuchni. Kiedy dowiedział się, że jesteśmy dla Polski spichlerzem ekologicznej żywności, zatarł ręce.

100 dań lubelskich

100 dań lubelskich. Przewodnik dla szefów kuchni i turystów ukaże się na Europejskim Festiwalu Smaku. To obok 3 edycji przewodnika “100 best restaurants” i katalogu festiwalu “wydawnicza” część Europejskiego Festiwalu Smaku. 100 dań tak spodobało się portalowi Onet, że ich logo widnieje na 1 stronie okładki.

Fotografię na okładkę wykonała Małgorzata Sulisz, projekt i łamanie to dzieło Tomka Piekuta  Jóźwickiego, drukuje Standruk. – Książka, którą trzymasz w ręku to bardzo subiektywny przewodnik po smakach Lublina i regionu. W smaku są zaklęte całe foldery informacji o miejscach, ludziach, historii. Tak się złożyło, że wydanie „100 dań lubelskich” wpisuje się w 100 lecie odzyskania Niepodległości. Na obraz kuchni lubelskiej, zawartej w naszym przewodniku składają się przepisy na potrawy historyczne, których wybór konsultowałem z prof. Jarosławem Dumanowskim z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Takie, jak na przykład sandacz królowej Marysieńki, widoczny na zdjęciu. W dalszej kolejności przepisy na potrawy, które serwowano w Lublinie przed wojną i po wojnie, tradycyjne przepisy z regionu oraz nowoczesne interpretacje dań lubelskich przygotowane przez najlepszych szefów kuchni – pisze autor Waldemar Sulisz. Oto jeden z przepisów.

Paweł Loroch
Figi damskie Marysieńki

Składniki: dużo jaj, masło najlepsze, sól, kilka świeżych fig, miód płynny, ocet balsamiczny, nieco imbiru, gładki kozi serek twarogowy, świeża mięta.

Wykonanie: figi ugotujemy krótko w miodzie i occie z imbirem, wymieszamy je z pulchnym twarożkiem, nadzienie umieścimy w cienkim, świeżo usmażonym omlecie, złożymy go na pół i wytniemy ostrym nożem nogawki, nadając daniu kształt majtek. Udekorujemy świeżą figą, listkiem mięty i malunkiem z sosu miodowo-octowo-figowego.

Przewodnik zostanie wydany w nakładzie 5000, będzie można go znaleźć w najważniejszych instytucjach kulturalnych miasta, restauracjach, trafi do najlepszych szefów kuchni w Polsce, po to, by wprowadzali do kart smaczne, lubelskie dania.

 

Program festiwalu

PROGRAM

30 SIERPNIA 2018
Czwartek
20.00 – Amuse-bouche. Kolacja z Czechowiczem w zakładzie Ojca Grudnia. Z udziałem Joanny Zętar, dr Jarosława Cymermana i prof. Aleksandra Wójtowicza, restauracja 2 PI ER (rezerwacje)

03 WRZEŚNIA 2018
Poniedziałek
17:00 – Nowość. Warsztaty kulinarne dla dzieci, Kooperatywa Lubelska, Kowalska 1
18:00 – Wernisaż wystawy fotografii „Czesia 2”. Tomasz Bosiacki, restauracja Hades Szeroka

04 WRZEŚNIA 2018
Wtorek
17:00 – Nowość. Warsztaty kulinarne dla dzieci, Kooperatywa Lubelska, Kowalska 1
18:00 – Laboratorium Smaku. Szef Jarek Sak & Roberto. Premiera Pizzy z miodem (Pizza Kubusia Puchatka), Trybunalska Cafe

05 WRZEŚNIA 2018
Środa
12:00 – Otwarcie Jarmarku Inspiracji, Stare Miasto. Stragany czynne do 20
17:00 – Nowość. Warsztaty kulinarne dla dzieci, Kooperatywa Lubelska, Kowalska 1
18:00 – Laboratorium Smaku. Szef Jarek Sak & Roberto. Ciasteczka Piłsudskiego, Trybunalska Cafe
19:00 – Laboratorium smaku. Miód na serce. Warsztaty sycenia miodu pitnego, Trybunalska Cafe
20.00 – Wernisaż wystawy kostiumów Anny Moryto „Princeska u Czechowicza”. Degustacja ciasteczek Czechowicza, Muzeum Czechowicza

06 WRZEŚNIA 2018
Czwartek
10:00 –Jarmark Inspiracji, Stare Miasto
17.00 – Laboratorium smaku. Jak założyć własną mini pasiekę, Trybunalska Cafe
18.00 – Wernisaż wystawy Akwarele, „Jedna Ulica” – Rafał Jan Patro, IBB Grand Hotel Lublinianka
18:45 – Koncert Pieśni rekruckich – Męski zespół Śpiewaczy z Ryk, Kaplica Paryska, bazylika o. Dominikanów
20.30 – Promocja przewodnika Waldemara Sulisza “100 dań lubelskich”, restauracja 2 PI ER
21.00 – Wernisaż wystawy malarstwa i rysunku „Wolna Puławianka”, restauracja 2 PI ER

07 WRZEŚNIA 2018
Piątek
10:00 – Jarmark Inspiracji, Stare Miasto
10:00 – Targi Ekonomii Społecznej, Stare Miasto przy Trybunale Koronnym (ul. Rynek 11-13)
12:00 – Leica Open Day. Warsztaty fotograficzne z Leicą, Galeria Sztuki Sceny Plastycznej KUL, Złota 9
15.00 – Konkurs na Najlepszy Smak Lubelszczyzny, Cafe Trybunalska
16:00 – Nowość. Restaurant Week. Pokaz Piotr Kwiatosz, restauracja Chapter One, plac po Farze
17:00 – Lubelskie na talerzu. Kodeń, Paulina Pietrusik, plac Po Farze
17:40 – Lubelskie na talerzu. Chełm, Edyta Wójtowicz, Grażyna Stankiewicz, Krzysztof Grabczuk, wicemarszałek województwa lubelskiego, plac Po Farze
18.00 – Lubelskie na talerzu. Poniatowa, restauracja Pod Kogutem. Premiera piwa festiwalowego z Browaru Zakładowego, plac Po Farze
18.30 – Lubelskie ze Smakiem, „Puławska na talerzu”. Pokaz Mistrzowski Maestro Jean Bos, Sławomir Sosnowski, marszałek województwa lubelskiego, plac Po Farze
18.45 – Koncert Pieśni Sefardyjskich. Kaja Mianowana z zespołem, Kaplica Paryska, bazylika Dominikanów
19:00 – Ogłoszenie werdyktu konkursu „Najlepszy Smak Lubelszczyzny”, plac po Farze
19:15 – koncert zespołu RDZA, plac Po Farze
20.00 – Wernisaż wystawy „Miasteczko”. Portret niewidzianego Hrubieszowa na fotografii Mariusza Tomczuka, restauracja Zaczarowana Dorożka
20:15 – koncert zespołu LAO CHE, plac Po Farze
21.00 – JemTeatr. Kolacja historyczna. Rekonstrukcja uczty Józefa Czechowicza i Bolesława Leśmiana (zaproszenia), restauracja Zaczarowana Dorożka
21.00 – Anioły, Sen o mieście. Multimedialne pokazy fontann, plac Litewski

08 WRZEŚNIA 2018
Sobota
10:00 – Jarmark Inspiracji, Stare Miasto w Lublinie.
10:00 – Targi Ekonomii Społecznej, Stare Miasto przy Trybunale Koronnym (ul. Rynek 11-13)
11:00 – Diorama „Wojsko Polskie 1918 – 1920”. Rekonstrukcja historyczna, plac przed Bramą Krakowską. Inscenizacja potrwa do wieczora
12:00 – Leica Open Day. Warsztaty fotograficzne z Leicą, Galeria Sztuki Sceny Plastycznej KUL, Złota 9
12.00 – XXVIII Ogólnopolski Turniej Nalewek edycja “Nalewki ziołowe” i seminarium “Nalewki i zioła lecznicze”, restauracja Old Pub
13:00 – Konkurs „Śniadanie po lubelsku ( 2 tury po 3 restauracje), plac Po Farze
14:00 – Seminarium „Nalewki i zioła lecznicze”. Edgar Ghazaryan, ambasador Republiki Armenii w Polsce: Historia koniaku, restauracja Old Pub
14:00 – Konkurs „Good Chef”. Część pierwsza, plac Po Farze
14:30 – Seminarium „Nalewki i zioła lecznicze. Prof. Agnieszka Ludwiczuk z katedry Farmakognozji Uniwersytetu Medycznego w Lublinie: Lecznicze właściwości ziół i nalewek, restauracja Old Pub
14:45 – Gwiazdy smakują Lubelskie. Szef Marek Panek Hades Szeroka & Marek Siudym*
15:00 – Stacja Teatr z Konopnicy. Spektakl dla dzieci „Kop-ciuszek” plac Łokietka
15:20 – Konkurs „Good Chef”. Część druga, plac Po Farze
15:30 – Seminarium „Nalewki i zioła lecznicze. Maria Nitychoruk, zielarka z Podlasia „ Sekretne życie Ziół”, restauracja Old Pub
16:05 – Gwiazdy smakują Lubelskie. Szef Karol Zając z restauarcji Ego Hotelu Alter & Grzegorz Daukszewicz, plac Po Farze*
16:30 – Seminarium „Nalewki i zioła lecznicze. Barbara i Dariusz Chwesiuk (właściciele Pałacu w Cieleśnicy) relacja „Od Pałacu do gorzelni”, restauracja Old Pub
16:40 – Konkurs „Good Chef”. Część trzecia, plac Po Farze
17:25 – Gwiazdy smakują Lubelskie. Pokaz rdzennej kuchni armeńskiej w wykonaniu Grishy Arakelova, ormiańskiego szefa kuchni. Z udziałem Edgara Ghazaryana, Ambasadora Republiki Armenii w Polsce & Anny Popek, plac Po Farze *
18:00 – Ogłoszenie werdyktu konkursu Good Chef i Turnieju Nalewek, plac Po Farze
18:15 – Lubelskie ze Smakiem. Pokaz mistrzowski Zuza Zak (Wielka Brytania), Anna Augustyniak, sekretarz województwa lubelskiego
18:30 – Seminarium „Nalewki i zioła lecznicze. Pokaz wyrobu ormiańskich gołąbków tolma w wykonaniu Grishy Arakelova, ormiańskiego szefa kuchni. Wspólny posiłek nalewkowiczów, restauracja Old Pub
19.00 – Pokaz mody z udziałem gwiazd polskich seriali. W trakcie pokaz „Smaki Tanga. Tango Milonga”, Stowarzyszenie Akademia Tanga Argentyńskiego, plac Po Farze
19.30 – Koncert Katy Carr (Wielka Brytania), plac Po Farze
20.30 – Koncert Raper Tadek. Firma, z udziałem kwintetu smyczkowego, plac Po Farze
21.00 – Seminarium „Nalewki i zioła lecznicze”, pokaz mistrzowski Jeana Bosa „Alchemia nalewek, wspólna degustacja nalewek, restauracja Old Pub
21.00 – Anioły, Historia Placu Litewskiego na wesoło. Multimedialne pokazy fontann, plac Litewski
21.00 – Kolacja z gwiazdami, Hotel Hampton by Hilton (bilety)

09 WRZEŚNIA 2018
Niedziela
10.00 – Jarmark Inspiracji, Stare Miasto w Lublinie
12.00 – XVII Lubelskie Święto Miodu (LŚM). Pokazy, koncerty, stoiska, Rynek Starego Miasta
12:00 – Leica Open Day. Warsztaty fotograficzne z Leicą, Galeria Sztuki Sceny Plastycznej KUL, Złota 9
13:00 – Lubelskie na talerzu. Pszczela Wola, Technikum Pszczelarskie, plac Po Farze
13.30 – LŚM. Występ Zespołu Pieśni i Tańca APIS, plac Po Farze
14.30 – LŚM. Występ Dziecięcego Zespołu Regionalnego „Kropelki Rosy” z Łukowa, plac Po Farze
14.30 – Akademia Kubusia Puchatka. Prowadzi szef Arek Krzesiak. Projekt Jemy Zdrowo, plac Po Farze
15.30 – LŚM. Pokaz mody pszczelarskiej, plac Po Farze
15.45 – Lubelskie na talerzu. Włodawa, Zespół Kresowianki, plac Po Farze
16.15 – LŚM. Koncert Zespołu Ludowego „Kresowianki” z Włodawy, plac Po Farze
16.45 – Lubelskie na talerzu. Kozłówka „Kuchnia hrabiego”, restauracja BelEtage IBB Grand Hotel Lublinianka
17.45 – Lubelskie na talerzu. Wierzchowiska Koźmianów, restauracja Przystań w Lublinie, plac Po Farze
18.15 – Lubelskie na talerzu. Łosoś w sosie parmeńskim. Przysmak Bolesława Leśmiana, restauracja Giuseppe, plac Po Farze
19:00 – Lubelskie ze Smakiem, „Puławska na talerzu”. Pieczeń po huzarsku, restauracja Huzar, plac Po Farze
20.00 – koncert Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky, plac Po Farze

10 WRZEŚNIA 2018
Poniedziałek
18:45 – Debata Dwóch Ambon „Smak Krzyża” – finisaż festiwalu. Po debacie pokaz krótkiego filmu “Post festiwal”, mały koncert Lidii Biały i Pawła Grochockiego, po którym dzielimy się chlebem i winem, klasztor Dominikanów przy ulicy Złotej w Lublinie

Wydarzenie jest realizowane w ramach obchodów „Lublin 1918-2018. Inspiruje nas wolność”

Gwiazdy smakują Lubelskie

Marek Siudym będzie gotował i smakował lubelskie dania. Kto jeszcze? O tym przekonacie się w sobotę, 8 września na placu Po Farze. W cyklu “Gwiazdy smakują Lubelskie” odbędą się 3 pokazy Live Cooking. To kolejny punkt programu festiwalu i promocji gospodarczej województwa lubelskiego.

Zagrał m. in. w serialu Polskie Drogi 1976, Przepraszam, czy tu biją 1976 reż. Marek Piwowski, Pasja reż. Stanisław Różewicz 1977, Biały mazur reż. Wanda Jakubowska 1978, Samosierra 1978, Najdłuższa wojna nowoczesnej E reż. Jerzy Sztwiertnia 1979, Miś reż. Stanisław Bareja, Olimpiada 40 reż. Andrzej Kotkowski 1980, Konopielka reż. Witold Leszczyński 1981Na swoim koncie ma udział w wielu popularnych serialach m. in. Wojenna narzeczona reż. Peter Edwards 1997, Lokatorzy gdzie zagrał postać Stanisława Bogackiego 1999, Graczykowie 1999, Ja Malinowski reż. Filip Zylber 1999, Adam i Ewa 2000, Twarze i maski reż. Feliks Falk 2000, Sąsiedzi 2003, Hela w opałach 2006.W filmie Ubu król Piotra Szulkina wcielił się w postać Michała Fiodorowicza 2003, Rób swoje, ryzyko jest Twoje Mariana Terleckiego 2002.W 2006 roku zagrał u Marka Koterskiego w filmie Wszyscy jesteśmy Chrystusami. Widzom znany jest przede wszystkim z serialu Złotopolscy gdzie gra postać Władysława Biernackiego – posła, ojca Marcysi. Więcej na portalu WP Film. Fotografia: Filmweb.

W cieszącym się ogromnym zainteresowaniem widzów cyklu pokazów „Gwiazdy smakują Lubelskie” w sobotę 8 września 2018 odbędą się trzy pokazy gotowania. Na pokazach wystąpią: szef Marek Panek z Hades Szeroka, specjalista od rekonstrukcji kulinarnych i kuchni historycznej & Marek Siudym. Następnie szef Karol Zając z restauracji Ego Hotelu Alter, jeden z najlepszych kucharzy w mieście & Grzegorz Daukszewicz. Oraz Grisha Arakelov, ormiański szef kuchni, który pracował w najlepszych restauracjach swojego kraju & Anna Popek. Gość specjalny pokazu: Edgar Ghazaryan, Ambasador Republiki Armenii w Polsce.

Gwiazdy filmu i telewizji są gośćmi HAMPTON BY HILTON LUBLIN

Europejski Festiwal Smaku 2018

Europejski Festiwal Smaku to impreza cykliczna, która odbywa się już od 10 lat w miesiącu wrześniu na Starym Mieście w Lublinie. Festiwal harmonijnie łączy smaki miasta i regionu z koncertami, wystawami, literaturą i teatrem.

Tegoroczna edycja festiwalu odbędzie się jak co roku na lubelskim Starym Mieście w dniach od 3 do 9 września 2018 i poświęcona będzie barwnej epoce określanej „Dwudzieste Międzywojenne”. Dominującym smakiem będzie Smak Wolności.

Europejski Festiwal Smaku w Lublinie to dziś jeden z najważniejszych, wielokulturowych festiwali muzycznych w Polsce. Pokazuje różnorodne oblicza kultury – od muzyki, poprzez obraz, słowo, a także stół i kulinaria. Największym magnesem są koncerty plenerowe, będące muzyczną wyprawą do różnych krajów świata. W tym roku odbędzie się po raz dziesiąty. Szacujemy, że wciągu 7 dni odwiedzi nas 100 tysięcy ludzi.

Leica Open Day

Nie jeden, a trzy dni z legendarnymi aparatami Leica. Tradycyjnie w Galerii Sztuki Sceny Plastycznej KUL spotkają się fani Leiki. Przez 3 dni będą z aparatami firmy Leica wędrować śladami Edwarda Hartwiga i fotografować Lublin, którego nie ma.

Europejski Festiwal Smaku to jeden z najważniejszych festiwali smaku i sztuki w Polsce. W tym roku poświęcony jest Dwudziestoleciu Międzywojennemu, kiedy w Lublinie tworzył Edward Hartwig, który wiele ze swoich słynnych zdjęć zrobił aparatem Leica. Będziemy starali się pójść jego śladami na Starym Mieście. Cieszymy się, że możemy być częścią festiwalu i przedstawić pasjonatom fotografii legendarną linię aparatów – mówi Piotr Marek z firmy Leica Store.

Do dyspozycji uczestników warsztatów będą: Leica C-Lux, Leica D-Lux, Leica Q, Leica CL, Leica CL, Leica S, Leica M Monochrom, Leica M 240, Leica M10, Leica Sofort.

Warsztaty z Leiką to z jednej strony fascynujące spotkania z legendą, z drugiej niemal rodzinne spotkania lubelskich fotografów zrzeszonym w Lubelskim Towarzystwie Fotograficznym. Na tegoroczną edycję ma zajrzeć Leszek Mądzik, znakomity reżyser i scenograf, także fotograf. Galeria, gdzie odbędą się warsztaty mieści się na Starym Mieście w Lublinie, przy ulicy Złotej 9.

Jena z najsłynniejszych fotografii Edwarda Hartwiga, ze zbiorów Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN

O Edwardzie Hartwigu

Za młodu nienawidził zdjęć. Co rano musiał płukać odbitki pod lodowatą wodą z kranu na podwórku domu przy ul. Staszica w Lublinie. Wolał urwać się do kazimierskiej restauracji Berensa, żeby podglądać malarzy podczas zakrapianych alkoholem kolacji. Dziś za jego zamglone pejzaże znad Bystrzycy kolekcjonerzy płacą ciężkie dolary.Najpierw chciałem być malarzem – powiedział po latach. Pierwsze lekcje malarstwa i rysunku brał u Henryka Wiercińskiego. Do wykonania pierwszej fotografii zmusił go ojciec, Ludwik Hartwig, który w 1918 roku przy ul. Narutowicza 19 otworzył zakład fotograficzny. – Była to niezwykła budowla, bo na środku rosła akacja. Pracownia miała szklany dach i ściany – mówi Julia Hartwiga, siostra Edwarda, znakomita poetka polska.

Zaczynał fotografować o czwartej rano, kiedy nad Lublinem unosiły się mgły. – Przedwojenny Lublin miał charakterystyczną topografię. Z wielu kierunków widać było zwartą panoramę Starego Miasta i żydowskiego Podzamcza. Nad Czechówką i Bystrzycą rosły wierzby. Widziany przez nie Lublin był sielskim miastem – mówi Tomasz Pietrasiewicz z Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN, który często spaceruje wzdłuż obu rzek.

Edward Hartwig mieszkał przez pewien czas na Wrotkowie. Zbudował tam chałupę, bo tam były najpiękniejsze mgły. Godzinami ślęczał nad Bystrzycą. “Szedłem na torfowiska nad Bystrzycą. A tam codziennie były mgły. Jak na zamówienie. Wchodziłem w zupełnie inny świat. I chyba przez dwa lata obsyłałem wszystkie wystawy fotograficzne zdjęciami w mgiełce. Nazywali mnie nawet “mglarzem”. Potem się nasyciłem tą mgłą i zostawiłem ją w spokoju” napisał we wspomnieniach opublikowanych w książce “Czechowicz” przez Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN.

Ponieważ architekt nie zgodził się na wycięcie drzewa na podwórku, Ludwig Hartwig obudował go przeszkloną konstrukcją, która przypominała pracownię malarza. – Ogrzewało się ją za pomocą żelaznego piecyka, wodę nosiło wiaderkami z podwórka, do płukania zdjęć służyła balia – wspomina Julia Hartwig. Buda Pracownia miała klimat cygańskiego wozu, zawsze w niej było pełno ludzi. Od Józefa Czechowicza, przez Zenona Kononowicza, Stanisława Filipiaka, Stanisława Michalaka po Zygmunta Kałużyńskiego.

Czechowicz cicho mówił, wolno chodził. Nigdzie się nie spieszył. Któregoś dnia przyszedł do pracowni Hartwiga z aparatem fotograficznym. Okazało się, że fotografia to jego druga pasja. Edward pokazywał mu swoje zdjęcia Lublina. Jego zaułki, torfowiska, wierzby. Czechowicz zamyślał się nad tymi pejzażami. Być może wtedy rodził się pomysł na “Poemat o mieście Lublinie”.
– Z tej fotograficznej przyjaźni zostało kilkanaście bardzo dobrych zdjęć poety – mówi Joanna Zętar.

Jak na ironię Edward Hartwig spotkał Czechowicza na kilkanaście minut przed śmiercią poety. Wychodził od fryzjera. Porozmawiali trochę. Hartwig poszedł do domu. Czechowicz usiadł na fotelu fryzjerskim. Za chwilę na Lublin spadły pierwsze bomby. Hartwig schował się w korytarzu kamienicy przy Karkowskim Przedmieściu. Jedna z bomb zniszczyła zakład fotograficzny ojca i syna. Druga przebiła zakład fryzjerski na wylot.

A tak było na warsztatach rok temu

Sabrina na Starym Mieście w Lublinie podczas Europejskiego Festiwalu Smaku. Fotografia z zeszłorocznych warsztatów z firmą Leica. Fotografował Krzysztof Anin Kuzko.

Festiwal (łac. festivus – radosny, wesoły, świąteczny).

Pokaz mody

Gwiazdy filmu i ekranu ze Sławomirą Łozińską na czele, wystąpią na festiwalowym pokazie mody dedykowanym Dwudziestoleciu Międzywojennemu. Na wybieg wyjdzie także dziennikarka Anna Popek.

Moda jest częścią kultury. I barwnym widowiskiem. Kiedy rok temu na festiwalowy wybieg wyszła Izabela Trojanowska z grupą aktorek i aktorów, brawom nie było końca. – W tym roku na scenie ustawionej na placu Po Farze zobaczycie aktorów, jak Sławomira Łozińska, Kamila Ściborek, Sylwia Wysocka, Grzegorz Daukszewicz, Marcin Troński, Marcin Kwaśny, Marek Siudym, w pokazie wystąpi także Anna Popek – mówi Małgorzata Kotwica, właścicielka firmy Makana Art & Business w Łodzi.

Pierwsza wojna światowa przyniosła ze sobą nie tylko olbrzymie zniszczenia i ofiary w ludziach, lecz również głębokie przemiany w obyczajach i modzie. Lata powojenne kojarzą się przede wszystkim z takimi wydarzeniami jak emancypacja kobiet czy rewolucja modowa, która polegała m.in. na skróceniu sukien, odrzuceniu krępujących gorsetów bądź też propagowaniu zdrowej opalenizny. Z międzywojennej garderoby zniknęły klejnoty, ozdoby i kosztowne stroje. Dżentelmeni i elegantki II RP, zapatrzeni we francuskie i angielskie żurnale, stawiali na proste fasony, wygodę, skromność. W kreacjach dla coraz bardziej niezależnych zawodowo kobiet, które chętnie oddawały się rozrywkom takim jak taniec czy sport, pierwszy raz zignorowano talię i biust, a odsłonięto nogi. Wprowadzono nocne piżamy i wylansowano krótkie fryzury. Wielcy krawcy tracili część bogatej klienteli. To tylko niewielka część zmian, które dokonały się na świecie w międzywojniu  – czytamy na portalu Historia.org – gdzie znajdziecie więcej informacji.

Gwiazdy wystąpią w Lublinie w sobotę, 8 września. Pokazy rozpoczną się przed koncertem Katy Carr z Wielkiej Brytanii. Są Gośćmi Hampton by Hilton Lublin. Trójka z gwiazd wystąpi w cyklu pokazów kulinarnych “Gwiazdy smakują Lubelskie”. Będzie także można wziąć udział w kolacji z aktorami, która odbędzie się w hotelu Hampton by Hilton Lublin. Dania lubelskiej kuchni zinterpretuje i poda szef kuchni Marcin Nieznaj. O “Kolacji z Gwiazdami” napiszemy osobno.

Gwiazdy filmu i telewizji są gośćmi HAMPTON BY HILTON LUBLIN

W tym roku aktorzy wspierają Krajowe Towarzystwo Autyzmu oddział w Lublinie.8 września br na Placu po Farze od godziny 14 00 będzie prowadzona zbiórka pieniężna na rzecz dzieci z autyzmem. Liczy się każda złotówka.

Krajowe Towarzystwo Autyzmu Oddział w Lublinie jest organizacją pożytku publicznego działającą od 1993 roku. Misją stowarzyszenia jest niesienie profesjonalnej pomocy dzieciom i dorosłym osobom z autyzmem i ich rodzinom, upowszechnienie wiedzy o autyzmie, podejmowanie działań na rzecz systemowych zmian poprawiających sytuację osób z autyzmem. Terapia w formie zajęć indywidualnych oraz grupowych prowadzona jest przez specjalistów posiadających wieloletnie doświadczenie w pracy terapeutycznej oraz edukacyjnej z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi osobami z autyzmem. Prezesem Krajowego Towarzystwa Autyzmu oddział w Lublinie jest Bożena Stępień.

Kolacja historyczna

To kolejna odsłona projektu jemTeatr. W Zaczarowanej Dorożce najlepsi szefowie kuchni z Lublina zrekonstruują słynną kolację, którą zjedli Józef Czechowicz i Bolesław Leśmian. W restauracji pojawią się obaj Panowie. W rolę Czechowicza wcieli się Tomasz Banach z Zamościa. W rolę Leśmiana Tomasz Wójcicki. Panią Zamojską zagra Urszula Plewik ze Stacji Teatr.

Co Czechowicz z Leśmianem zjedli w Zamościu?

O uczcie Józefa Czechowicza, Wacława Gralewskiego i Bolesława Leśmiana w Zamościu mówi się do dziś. Uczta odbyła się w restauracji „Centralka” w Zamościu. Z zachowanego opisu dowiadujemy się, że panowie zjedli: nowalijki, węgorza w galarecie, potrawkę z raków – na widok której Czechowicz dostał gęsiej skórki a Leśmian podskoczył z radości. Czechowicz zamówił faszerowaną kalarepkę, dalej panowie zjedli łososia w sosie „palermitaine”, a poeta Czechowicz zażądał kotletów po zamojsku. Na deser poeci zjedli kaczki z rożna, Czechowicz zamówił sobie słodką kawę i krem pomarańczowy. Po uczucie mocno zakrapianej koniakiem w trans wpadł Leśmian. Zamknął oczy i recytował: „Skoncentruj się i wczuj głęboko. Unosimy się w powietrzu. Wysoko, wysoko królowa pszczół będzie przyjmować kochanka. Będziemy w nich wnikać, nabrzmiewać jak plastry miodu”. Poetycki trans przerwał kelner z „Centralki” przynosząc bardzo słony rachunek. Kto go zapłacił, nie wiadomo.

Co zjedzą Goście kolacji historycznej z Czechowiczem i Leśmianem w Zaczarowanej Dorożce?

Kolację historyczną przygotują szef Mieczysław Dan z Zaczarowanej Dorożki oraz trójka młodych, bardzo kreatywnych szefów kuchni: Kuba Piętowski z restauracji 2 PI ER, Ireneusz Michaluk z restauracji Bombardino oraz Marek Panek z Hades Szeroka. Oto menu poetyckiej kolacji z Czechowiczem i Leśmianem.

Nowalijki, Mieczysław Dan, szef kuchni w Zaczarowanej Dorożce
Karp z Pustelni w galarecie lepszy od węgorza, Kuba Piętowski, szef kuchni w 2 PI ER
Zupa z raków, Mieczysław Dan, szef kuchni w Zaczarowanej Dorożce
Faszerowana kalarepka, Marek Panek, szef kuchni w Hades Szeroka
Łosoś w sosie “parmelitaine”, Ireneusz Michaluk, szef kuchni w Bombardino
Kotlety po zamojsku, Ireneusz Michaluk, szef kuchni w Bombardino
Wątróbki z kaczki z prawdziwkami, bobem, cebulką podlane Półtorakiem, lepsze od kaczek z rożna, Mieczysław Dan, szef kuchni w Zaczarowanej Dorożce
Desery, Mieczysław Dan, szef kuchni w Zaczarowanej Dorożce

(Tylko na zaproszenia)

Mieć cuda z dawnych bajek: fruwające konie,
pałace marmurowe w czarownym Bagdadzie,
księżniczkę Pari-Banu na złotym balkonie,
chłodne źródło wód żywych w kokosowym sadzie.
Rządzić wyspą daleką na morzach zieloną,
gdzie rafy koralowe wstrzymują wód napór,
ratować okręt zbójców, gdy wśród burzy toną,
patrząc z dziką rozpaczą na bliski Singapur.
To wszystko jest niczym dla tych, którzy wiedzą,
co daje szczyt rozkoszy wśród bied świata tego.
Wtajemniczeni mądrze i powoli jedzą
najlepsze czekoladki S.A Piaseckiego.

Józef Czechowicz, reklama czekoladek

Choć jestem Morskim, diabłem nie czuję się wcale. Przeciwnie – jestem dobry, tkliwy, choć rubaszny (..)
Nie sądź mnie po pozorach ani po wyglądzie,
Ja zjadam ryby w morzu, ty zjadasz – na lądzie,
Ja połykam je żywcem, ty – po usmażeniu,
Obydwaj dogadzamy swemu podniebieniu, Obydwaj pożeramy chętnie, co się zdarza (…)
Ja wolę ryby z morza, ty – ryby z patelni,
Lecz obydwaj jesteśmy w pożeraniu dzielni.

Bolesław Leśmian, Przygody Sindbada Żeglarza

Pieśni sefardyjskie

Kaja Mianowana. Niezwykła, pełna pasji aktorka z Lublina. Jej role w przedstawieniach: „Upiór w Operze” czy „Les Miserables” pokazują klasę Artystki. Na festiwalu zaśpiewa w Kaplicy Paryskiej bazyliki Dominikanów w Lublinie. Nowej, pięknej, szlachetnej sali koncertowej Lublina.

Propozycja koncertu Pieśni Sefardyjskich doskonale wpisuje się w historię mistycznego Lublina. Koncert pieśni sefardyjskich w wykonaniu Kai Mianowanej to kobiece, intymne zwierzenia o niespełnionych marzeniach, tęsknotach, relacjach międzyludzkich i tradycjach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Bohaterką sefardyjskiego romansu i cantigi jest kobieta silna, która z odwagą i na własnych zasadach pokonuje życiowe przeszkody, a jednocześnie pragnie autentycznej i wiernej miłości. Jest nieskończenie wrażliwa i bardzo samotna. To opowieść o niezaspokojonych pragnieniach, rzewna prośba o miłość i wolność, orientalny lament oddający hołd dawnej kulturze judeo-hiszpańskiej. Koncert tworzy spójną, klimatyczną całość, zinterpretowaną w autorski i oryginalny sposób. Skłania do refleksji i zagłębienia się we własne tęsknoty. Zachęca do duchowej podróży w odległe krainy od wieków wędrujących Żydów Sefardyjskich.
Dziś, na fali zainteresowania folkiem i sięgania do źródeł ludowych i ludycznych rośnie także zainteresowanie tym właśnie gatunkiem. Jednak recital jaki Państwu proponujemy wyróżnia jedno – autentyczność źródeł i wierność wykonania. Co jest oczywiste – Kaja śpiewa w języku ladino oryginalne teksty do autentycznej muzyki, która Kaja wyszukała przygotowując niniejszy program.
Sefardyjskie tradycje muzyczne, łączące wpływy wielu kultur, m. in. hiszpańskiej, marokańskiej, osmańskiej, tureckiej, a także europejskiej odzwierciedlone zostały przez ciekawy barwowo zespół muzyków. Oto oni.

Barbara Brzezińska. Klawesyn

Barbara Brzezińska studiowała grę na klawesynie u Urszuli Bartkiewicz (ZPSM im. F. Chopina w Warszawie),  Marka Toporowskiego i Marka Pilcha (AM im. K. Szymanowskiego w Katowicach), Aline Zylberajch (Conservatoire National de Région w Strasbourgu) oraz basso continuo u Yvesa Rechsteinera i improwizację u Dirka Börnera (Conservatoire National Supérieur Musique et Danse w Lyonie). Solistka, kameralistka i pedagog – miała m. in. okazję towarzyszyć Giuliano Carmignoli podczas koncertu dla rumuńskiej rodziny królewskiej w Bukareszcie, występowała z orkiestrą Arte dei Suonatori, z Zespołem Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense oraz Polską Orkiestrą Sinfonia Juventus. W 2011 r., wraz z artystami zespołów Concertino con Chitarra i La Favola nagrała swoją pierwszą płytę “Muzyka na europejskich dworach”, wydaną przez Muzeum Pałac w Wilanowie. Była wykładowcą Międzynarodowego Kursu Interpretacji Muzycznej w Nowym Sączu i Letniego Kursu Muzycznego w Szczecinku oraz nauczycielem w Szkole Muzycznej w Montluel (Francja). Prowadzi klasę klawesynu w ZPSM im. F. Chopina w Warszawie i współpracuje z Wydziałami Instrumentalnym i Wokalno – Aktorskim Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina.

Marcin Król. Skrzypce

Naukę gry na skrzypcach rozpoczął w wieku 7 lat, pod opieką prof. Macieja Chowańca. Z wynikiem celującym ukończył Akademię Muzyczną w Krakowie w klasie prof. Teresy Głąbówny. W swoim dorobku ma także studia podyplomowe w Akademii Muzycznej w Kolonii w klasie prof. Michaela Vaimana.
Swoje umiejętności jako solista i kameralista szkolił na licznych kursach mistrzowskich i konsultacjach prowadzonych m.in. przez: Marka Mosia, Wandę Wiłkomirską, Wiesława Kwaśnego, Daniela Stabrawę, Krzysztofa Węgrzyna, Magdalenę Szczepanowską, Vladimira Spivakova oraz Kwartet Śląski.
Jest laureatem konkursów im. Kiejstuta Bacewicza w Łodzi, im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie oraz im. Johannesa Brahmsa w Gdańsku. Ponadto jest stypendystą Jana Kantego Pawluśkiewicza. Wystąpił w wielu krajach Europy (w Filharmonii Berlińskiej wykonał Kwintet fortepianowy Juliusza Zarębskiego), w USA oraz Korei Południowej.
Współpracował z orkiestrami Sinfonietta Cracovia, Sinfonieorchester Aachen, Limburg Symphonie Orkest, Liege Philharmonic Orchestra. Jako koncertmistrz współpracował z orkiestrą Teatru Muzycznego w Lublinie, Wildwood Opera Festival Orchestra w Little Rock (USA) oraz na festiwalu operowym Schloss Zwingenberg w Heidelbergu. Obecnie jest członkiem Radomskiej Orkiestry Kameralnej. W ostatnim czasie, wystąpił m.in. na V międzynarodowym festiwalu Muzyczna Wiosna na Politechnice Łódzkiej oraz na festiwalu Europa – Mała Ojczyzna Braci Wieniawskich, w cyklu koncertów organizowanych przez Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego oraz Radio Lublin, a także na festiwalu Summer Music Festival w Wieliczce.
Dla wydawnictwa DUX, jako jeden z muzyków, nagrał Kwartet na czworo skrzypiec Grażyny Bacewicz.

Karol Krasiński. Cajon, doumbek i instrumenty perkusyjne

Perkusista, muzyk sesyjny. Ukończył Państwową Ogólnokształcącą Szkołę Muzyczną I i II stopnia im. Grażyny Bacewicz w Warszawie w klasie perkusji Krzysztofa Jedlewskiego. Absolwent Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w klasie perkusji Edwarda Iwickiego (dyplom w 2014 roku). Od 2002 roku perkusista Zespołu Pieśni i Tańca Uniwersytetu Warszawskiego „Warszawianka”. Od 2011 roku pierwszy perkusista Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus, z którą dokonał licznych nagrań jako muzyk sesyjny.
Współpracuje z Filharmonią Narodową, Płocką Orkiestrą Symfoniczną, Filharmonią Lubelską oraz Zespołem Pieśni i Tańca „Mazowsze”. W 2011 roku odbył trasę koncertową po Europie z I Culture, Orchestra. Uczestnik V Europejskiego Konkursu dla instrumentów dętych i perkusyjnych w Linzu. Brał udział w nagraniach projektów „Tuwimki” oraz „Muzalinki”.
Od 2013 roku jest perkusistą zespołu funkowo-popowego „SIC”

Termin koncertu. Patrz program.

Princeska u Czechowicza

Na wystawie Anny Moryto w Muzeum Czechowicza będą zaprezentowane XIX wieczne stroje damskie wykonane w pracowni Stroje z Pasją. Suknie odzwierciedlają niemal wszystkie najważniejsze style w modzie z tego okresu.

Od delikatnych i zwiewnych sukien w stylu „Empire” po rozbudowane toalety z końca wieku. Wśród prezentowanych strojów znajdą się suknie balowe, w tym z przełomu wieków XVIII i XIX oraz piękna suknia princesse wykonana według wzoru z francuskiego magazynu La Mode Illustree z 1882.

Eksponowane stroje wykonane są głównie z tkanin jedwabnych, a także delikatnej bawełny bardzo modnej w pierwszej połowie wieku dziewiętnastego. Kilka sukien jest ozdobionych pięknymi haftami, koralikami i aplikacjami przygotowanych według oryginalnych wzorów z epoki. Serdecznie zapraszamy do zwiedzenia wystawy.

Anna Moryto wykonuje głównie stroje historyczne z okresu mody wiktoriańskiej oraz stroje średniowieczne.  Chętnie podejmuje się rekonstrukcji odzieży oraz przeprowadzenia renowacji.
– W działalności mojej firmy pierwszeństwo zawsze ma prawda historyczna. Staram się aby powstające ubiory możliwie jak najdokładniej przypominały oryginalne stroje historyczne. Chodzi tu zarówno o wygląd zewnętrzny jak i samą konstrukcję oraz rodzaj materiałów i dodatków – mówi Moryto.

Wolna Puławianka

 

Tego jeszcze nie było. Lubelscy artyści namalują świnkę puławską. Zwaną popularnie Wolną Puławianką. Wolną, bo z wolnego wybiegu. Motto wystawy i jej przekorne przesłanie brzmi tak:

– Kubusiu, jak się pisze MIŁOŚĆ?
– Prosiaczku, MIŁOŚĆ się nie pisze, MIŁOŚĆ się czuje.

Historia rasy, powstałej w Gołębiu (tam gdzie jest Domek Loretański i gdzie fruwają Anioły) sięga prastarej, dzikiej, wolnej świnki leśnej. Zrobiło się o niej głośno 3 lata temu, podczas Europejskiego Festiwalu Smaku. Lubelscy artyści: Artur Skoczylas, Katarzyna Wyszyńska, Małgorzata Nowak, Magdalena Litwin-Kiec, Karolina Paczkowska, Marcin Błach i Karolina Błach, Seweryn Chwała – sportretują Wolną Puławiankę różnymi technikami. Podczas wernisażu wspólnie wybierzemy Najpiękniejszą Puławiankę. Kuba Piętowski, szef kuchni restauracji 2 PI ER w Lublinie przygotuje zestaw przekąsek po lubelsku. W tym słynne, lubelskie bajgle.

Podczas jednej z pierwszych edycji festiwalu lubelscy artyści malowali śledzia. Mottem wystawy był cytat z Miłosza:

Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy
I ciemną słodycz kobiecego ciała.
Jak też wódkę mrożoną, śledzie w oliwie,
Zapachy: cynamonu i goździków.
Jakiż więc ze mnie prorok?

Wystawa Wolna Puławianka kontynuuje cykl wystaw “gastronomicznych” na Europejskim Festiwalu Smaku.

Wernisaż wystawy, czwartek, 6 września 2018, 20
Restauracja 2 PI ER w Lublinie

Nowe nalewki

XXVIII Ogólnopolski Turniej Nalewek w Lublinie,  edycja „Nalewki ziołowe”. Gościem specjalnym Seminarium "Nalewki i zioła lecznicze" będzie Jego Ekscelencja Edgar Ghazaryan, Ambasador Republiki Armenii w RP. 

Pamięci Piotra. Był z nami od 2003 roku, od drugiego Turnieju Nalewek. Jako przewodniczący kapituły ogłaszał wyniki z festiwalowej sceny. Uwielbiał nalewki ziołowe. Piotr Bikont, Przyjaciel festiwalu, tak nagle zginął w wypadku samochodowym. Jemu, zawsze uśmiechniętemu i życzliwemu tegoroczny turniej po raz drugi poświęcamy. Dlatego ten,  XXVIII już, najstarszy w Polsce Turniej Nalewek jest wyjątkowy, specjalny. Do Lublina przyjadą twórcy nalewek z całej Polski. Nie po to, żeby konkurować, choć kapituła oceni nalewki i przyzna nagrody - ale po to, żeby uczestnicząc w festiwalu, wspominać Piotra Bikonta i tu w Lublinie - wypić jego zdrowie. Otworzyć swoje serca. Turniej ma nową formułę i bogaty program.

XXVIII Ogólnopolski Turniej Nalewek w Lublinie Nowa Formuła

Nadszedł czas na zmiany. Po raz pierwszy wprowadzamy turniej tematyczny. Bohaterem tegorocznej edycji będą Nalewki Ziołowe. Takie, w których głównym produktem są zioła. Czyli zgłaszamy miętówkę, a nie malinę na mięcie.

Uczestnicy będą ubiegać się o tytuł Mistrza Polskich Nalewek Ziołowych oraz I, II i III miejsce.
Co z innymi nalewkami? Także je przyjmujemy.
Uczestnicy będą ubiegać się o tradycyjne I, II i III miejsce.
W sumie kapituła przyzna 7 nagród.
Sekretarzem kapituły jest Marek Dyrka. Tel. + 48 507 063 977

Jak co roku, spotykamy się w gościnnych progach restauracji Old Pub w Lublinie. Turniej jest otwarty dla wszystkich, tych co znali Piotra Bikonta i tych, co nie zdążyli go poznać. Nalewki przyjmujemy do godziny 12 w sobotę 8 września 2017 w restauracji Old Pub. Turniej jest prywatnym spotkaniem pamięci Piotra Bikonta, odbywa się w pomieszczeniach restauracji Old Pub, wyłączonych na ten czas z działaności gospodarczej. Udostępniajcie, podawajcie dalej! Poniżej regulamin i karta zgłoszenia. Do zobaczenia.

Program turnieju
Sobota, 8 września 2018, Old Pub

12.00 Rozpoczęcie prac kapituły oceniającej nalewki
14.00 Rozpoczęcie Seminarium „Nalewki i zioła lecznicze”. O historii koniaku, jako części kultury Armenii Edgar Ghazaryan, Ambasador Republiki Armenii w RP
14.30 Wykład: Lecznicze właściwości ziół. Prof Agnieszka Ludwiczuk z Katedry i Zakładu Farmakognozji z Pracownią Roślin Leczniczych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie
15.30 Sekretne życie ziół. Spotkanie z Marią Nitychoruk, zielarką z Podlasia
16.30 Od pałacu do gorzelni. Relacja Barbary i Dariusz Chwesiuków, właścicieli pałacu w Cieleśnicy, którzy po rewaloryzacji pałacu chcą zrewitalizować pałacową gorzelnię
18.00 Ogłoszenie wyników na scenie głównej. Plac po Farze
18.30 Pokaz wyrobu tolma, ormiańskich gołąbków w kilku smakach w wykonaniu Grishy Arakelova, ormiańskiego szefa kuchni. Wspólny posiłek, restauracja Old Pub
29.30 Koncert Katty Car (Wielka Brytania), plac Po Farze
21.00 Alchemia Nalewek. Mistrzowski pokaz Jeana Bosa, wieloletniego szefa kuchni króla Belgii
21.30 Wspólna degustacja nalewek, toasty, rozmowy

Do zobaczenia na festiwalu

>Europejski Festiwal Smaku powstał, by prezentować Polsce ideę „Lubelskie smakuj Życie”. Porzuć wielkomiejski zgiełk, pośpiech, stres. Przyjedź choć na chwilę tu, gdzie można się zrelaksować, nabrać sił i poczuć się wolnym - to przesłanie smakowania Życia.

>Lubelskie to region szczególnie polecany tym, którzy lubią nowe wyzwania i odkrywanie nieznanych miejsc i smaków. Wystarczy krótka podróż, by znaleźć się w zupełnie innym otoczeniu - zielonym, naturalnym, kuszącym bogactwem przyrody i regionalnej kuchni.

>Zwolnij, przesiądź się na rower, weź głęboki oddech i ruszaj do krainy lessowych wąwozów, magicznego Kazimierza Dolnego, czy klimatycznego Nałęczowa. Lubelskie to także Roztocze - słynące z jodłowo-bukowych borów, malowniczych wzgórz i potoków, poprzecinanych małymi skalnymi wodospadami. A dalej na wschód czeka tajemnicza dolina Bugu z dziką przyrodą.

O festiwalu

Europejski Festiwal Smaku w Lublinie to dziś jeden z najważniejszych, wielokulturowych festiwali muzycznych w Polsce. Pokazuje różnorodne oblicza kultury – od muzyki, poprzez obraz, słowo, a także stół i kulinaria. Największym magnesem są koncerty plenerowe, będące muzyczną wyprawą do różnych krajów świata. W tym roku odbędzie się po raz dziesiąty. Szacujemy, że wciągu 7 dni odwiedzi nas 100 tysięcy ludzi. Będziemy opowiadać im o Lublinie i odzyskaniu Niepodległości. O tym, że świętowanie niepodległości miało wymiar radosny, barwny, kolorowy. O specyficznej Gościnności, z jakiej słynął Lublin i jak ta Gościnność może inspirować nas dziś. To będzie najbardziej barwna, poetycka i radosna edycji w 10 letniej historii Europejskiego Festiwalu Smaku.

Pliki do pobrania

Karta zgłoszeniowa

Regulamin nalewki 2018

Śniadanie prasowe

Śniadanie prasowe po lubelsku towarzyszyć będzie konferencji prasowej Europejskiego Festiwalu Smaku, która odbędzie się w poniedziałek 20 sierpnia o 12 w restauracji 2 PI ER w Lublinie. W konferencji prasowej wezmą udział: Krzysztof Grabczuk, Wicemarszałek Województwa Lubelskiego, Anna Augustyniak, Sekretarz Województwa i Dariusz Donica, Dyrektor Departamentu Promocji i Turystyki Urządu Marszałkowskiego w Lublinie. Ze strony miasta oczekujemy Krzysztofa Żuka, Prezydenta Miasta Lublin i Michała Karapudy, Dyrektora Wydziału Kultury.

Festiwal reprezentować będą Waldemar Sulisz, pomysłodawca i Dyrektor Europejskiego Festiwalu Smaku, prezes Stowarzyszenia Kresowa Akademia Smaku i Jean Bos, Z-ca Dyrektora Festiwalu i wiceprezes Stowarzyszenia Kresowa Akademia Smaku. Wszyscy zasiądą przy wspólnym stole, zastawionym na dachu Lubelskiego Centrum Konferencyjnego. Wspólny stół i spotkanie to po raz kolejny idea festiwalu. Na stole znajdą się regionalne potrawy lubelskie, na nowo zinterpretowane przez Kubę Piętowskiego, szefa kuchni restauracji 2 PI ER.

Menu śniadania prasowego

Cebularzyki

Salceson po lubelsku

Lubelski bajgiel

Wiejska kanapeczka

Ptysie z wędzonym pstrągiem z Pustelni

Szyneczka z karpia z Pustelni

Zupa rybna po lubelsku

Czarne chinkali z kominkami

Juki huzarskie

Na fotografii salceson z mięsa świnki rasy puławskiej w mistrzowskim wykonaniu Kuby Piętowskiego. Fotografia Małgorzata Sulisz

O festiwalu i smaku

Smak jest istotną częścią marki Lublina i Województwa Lubelskiego. W 2018 roku Lublin smaków będzie miał smak niepodległości. Jego symbolem jest gęś i jabłko. Czy tylko? Smak niepodległości ma 3 wymiary. Z jednej strony to ułański smak. Smak Józefa Piłsudskiego. Z drugiej to wytworny smak najlepszych restauracji przedwojennego Lublina. To fantazyjny smak Bolesława Wieniawy-Długoszowski, który konno wjechał do Hotelu Europa. Z trzeciej to regionalny smak. Smak Władysława Beliny-Prażmowskiego, związanego z Godziszowem i Janowem Lubelskim.

 

Zaproszenie do podróży

Szanowni Państwo,

w 2018 roku obchodzimy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Historia naszego miasta pokazuje, że Lublin był nie tylko świadkiem, ale i sprawcą wydarzeń, które kształtowały wolną Polskę. Świadomi naszego dziedzictwa świętujemy ten wyjątkowy rok z hasłem „Lublin 1918-2018. Inspiruje nas wolność”.

Dziesiąta, jubileuszowa edycja Europejskiego Festiwalu Smaku czerpie inspiracje z kuchni międzywojennego Lublina i stanowi jeden z filarów lubelskich obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. To wyjątkowe święto smaku ponowie zaprezentuje bogactwo i dziedzictwo kulinarne naszego miasta i regionu, jednocześnie wpisując je w szeroki kontekst kultury kulinarnej Europy i krajów Partnerstwa Wschodniego. W tym wyjątkowym roku każdy z nas będzie miał możliwość odbycia fascynującej podróży po najsmakowitszych regionach Polski i poczuć prawdziwy smak wolności.

Mam nadzieję, że ta wyjątkowa edycja Europejskiego Festiwalu Smaku udowodni jak ważnym elementem naszej kultury jest również dziedzictwo kulinarne i kuchnia regionalna.

dr Krzysztof Żuk
Prezydent Miasta Lublin

Cudowna kuchnia

Szanowni Państwo, Drodzy Smakosze,

irlandzki pisarz, laureat Nagrody Nobla George Bernard Shaw trafnie zauważył kiedyś, że „nie ma bardziej szczerej miłości niż miłość do jedzenia”. Od siebie dodam jednak, że prawdziwie można pokochać tylko jadło dobrej jakości. A takim właśnie szczyci się lubelska kuchnia. Kulinarna sukcesja naszego regionu to olbrzymi skarbiec, do którego swoje smakowite kosztowności dokładały całe pokolenia mieszkańców.

Niezliczoność przepisów sprawdzanych i modyfikowanych tak przez wiejskie gospodynie, jak i dworskich kuchmistrzów, wynikała przede wszystkim z bogactwa surowców, jakich dostarczało lubelskie rolnictwo. A trzeba wiedzieć, że nasz region do dziś zachował status rolniczego spichlerza Polski. To tu znajduje się jedno z największych zagłębi owocowych i zielarskich w kraju. Od wielu lat dominujemy też w produkcji roślin strączkowych jadalnych (głównie fasoli i grochu) i jesteśmy jednym z największych dostawców zbóż, buraka cukrowego czy warzyw gruntowych.

Nic dziwnego, że te właśnie surowce po dziś dzień stanowią podstawę lubelskiego jadłospisu.

Dokumentowanie i promowanie rodzimych tradycji kulinarnych to obowiązek, którego z przyjemnością podjął się Samorząd Województwa Lubelskiego. Poprzez rejestrację „babcinych” specjałów na Liście Produktów Tradycyjnych chronimy to niezwykłe dziedzictwo, a jednocześnie inspirujemy do jego odkrywania przez samych mieszkańców regionu, czyli po prostu do… zakochania się w tym, co nasze.

Podobnemu celowi służy publikacja Waldemara Sulisza „100 dań lubelskich. Przewodnik dla szefów kuchni i smakoszy”, która ukazuje się na 10, jubileuszową edycję Europejskiego Festiwalu Smaku. Na kolejnych kartach tej książki znajdziecie rozważnie wyselekcjonowane przez Autora przepisy – kulinarne perełki, które wspólnie tworzą obraz lubelskiej kuchni tradycyjnej. Zarówno takiej, jaką pamiętamy z naszego dzieciństwa czy babcinych opowieści, jak i tej być może dotąd nieznanej, przesiąkniętej wpływami innych kultur.

Zachęcam do niezwykłej podróży po smakach naszego regionu. Jestem przekonany, że lektura „100 dań lubelskich” zaostrzy Państwa apetyt na to, co najlepsze – na dania mające wspólny mianownik: LUBELSKIE!

Grzegorz Kapusta, Wicemarszałek Województwa Lubelskiego