700 lat Lublina. Niewidzialna Madonna w Kaplicy Trójcy Świętej

Gotycką pietę z nieistniejącego kościoła w Konopnicy, która wcześniej być może znajdowała się w nieistniejącej, lubelskiej farze zobaczymy w Kaplicy Trójcy Świętej. To wspólny projekt Europejskiego Festiwalu Smaku, Muzeum Narodowego w Poznaniu i Muzeum Lubelskiego. To wydarzenie bez precedensu.

Nieistniejące ruiny nieistniejącego kościoła w podlubelskiej Konopnicy. Tu znajdowała się gotycka pieta, którą pokazujemy w Kaplicy Trójcy Świętej

Trzeba było niezwykłego zbiegu okoliczności, żeby w 1979 roku w Muzeum Narodowym w Poznaniu pojawił się kolekcjoner, który zaoferował sprzedaż gotyckiej Piety. Trzeba było wielkiej wyobraźni pracowników, by w zniszczonej rzeźbie bez Madonny dostrzec arcydzieło średniowiecznego mistrza.

Trzeba było niezwykłego zbiegu okoliczności, żeby dr Adam Soćko z Lublina kilkanaście lat temu zaczął pracę w tymże muzeum. Jego pasją jest sztuka średniowieczna. Trzeba było niezwykłego zbiegu okoliczności, żeby w ma- gazynach muzealnych dostrzegł rzeźbę Chrystusa zdjętego z krzyża. Pietę bez Madonny. Co było w tej rzeźbie, że tak przyciągnęła jego uwagę?

Kiedy zajrzał do metryczki zakupu, jego serce zadrżało. Zobaczył adnotację: Pieta z podlubelskiej Konopnicy.

Trzeba było niezwykłego zbiegu okoliczności, żeby zdecydował się pokazać rzeźbę na wystawie sztuki średniowiecznej – w niezwykłej inscenizacji.

Małgorzata Sulisz, kurator strefy sztuki na festiwalu przy gotyckiej Piecie w Muzeum Narodowym w Poznaniu

Trzeba było niezwykłego zbiegu okoliczności, żeby we wrześniu 2015 roku Małgorzata Sulisz z „Domu Kultury” w Motyczu (Gmina Konopnica) zobaczyła Pietę z Konopnicy. Tak zaczyna się niezwykła historia Niewidzialnej Madonny z niewidzialnego kościoła. Niewidzialnego, bo ostały się jeno ruiny dzwonnicy.

Dziś razem z Muzeum Lubelskim, z pomocą Muzeum Narodowego w Poznaniu pokazujemy gotycką pietę w prezbiterium Kaplicy Trójcy Świętej. Nasz festiwal dokłada cegiełkę do obchodów 700 lecia Lublina.


Na głównej fotografii dr Adam Soćko,  zastępca dyrektora ds. naukowych w Muzeum Narodowym w Poznaniu i Małgorzata Sulisz, kurator strefy sztuki Europejskiego Festiwalu Smaku.

Polskie gwiazdy ekranu w smaku włoskiej mody

W Lublinie zobaczymy polskie Gwiazdy ekranu w „Smaku włoskiej mody”. Aktorzy: Izabela Trojanowska, Zofia Czernicka, Sylwia Wysocka, Michalina Robakiewicz, Lech Dyblik, Jan Monczka, Piotr Zelt i Dawid Czupryński, zaprezentują się w roli modelek i modeli, pokazując styl i elegancję najnowszych kolekcji polskich projektantów i marek odzieżowo-obuwniczych m.in. Anety Michalskiej, mkPolka, Marioli Turbiarz, Mariana No, Collar Me, Lavard, s.Morris, Booci i New Age, których pomysły są inspiracją w prostej linii z Półwyspu Apenińskiego.

Europejski Festiwal Smaku w Lublinie to dziś jeden z najważniejszych, wielokulturowych festiwali w Polsce. IX włoska edycja Festiwalu pod hasłem „Amore”, z mottem Lubelskie. Smakuj życie” już dziś pokazuje, że możemy smakować wszystko, nie tylko kulinaria ale sztukę, kulturę a także modę. Moda od dawien dawna jest częścią kultury świata i to jej trendy dyktują styl także w innych dziedzinach życia społecznego. Moda w potocznym rozumieniu oznacza potrzebę naśladowania innych. Ta wewnętrzna potrzeba najdobitniej jest widoczna w ubiorze. Polaków od dawna fascynuje to co włoskie. Włoskie nazwy, włoska muzyka, kuchnia, włoskie wakacje, włoski temperament ale nade wszystko włoska elegancja w ubiorze.

To już druga edycja festiwalu, która promuje modę. W ubiegłym roku festiwal gościł charyzmatyczną, świa- towej sławy projektantkę z Armenii Lilith Meliqyan, której pasją jest kostiumografia i rekonstrukcja ormiańskich tradycyjnych strojów. Jest to wydarzenie unikatowe, dzięki programowi, łączącemu w jednej prze- strzeni świat kuchni, mody i kultury, w którym każdy znajdzie coś dla siebie.Organizatorem pokazu mody „Gwiazdy smakują Lubelszczyznę” jest Makana Art & Business Małgorzata Kotwica.


7 wieków smaku. Co zjemy w restauracjach?

W najlepszych restauracjach Lublina skosztujemy podczas Europejskiego Festiwalu Smaku dań związanych z historią Lublina. W daniach odbija się historia miasta i jego wielokulturowy smak. 

W kościele parafialnym z Zemborzycach znajduje się obraz św. Marcina z Tours. Co ma wspólnego św. Marcin z gęsiami? Ma i to bardzo dużo. Gdy zmarł biskup Tours, Marcin został jego następcą. Skromny i ceniący ubóstwo Marcin nie chciał przyjąć urzędu. Schował się w klasztornej szopie, gdzie chowano gęsi. Te podniosły wrzawę i zdradziły kryjówkę. Nowego biskupa w pochodzie wprowadzono do Tours, a pieczona gęś jest pamiątką po tamtych wydarzeniach.

Gęś z pigwą, XIV wiek

Co ma gęś do 7 wieków smaku. I do historii Lublina? Otóż król Władysław Łokietek, który nadał Lublinowi przywilej lokacyjny, lubił dobrze zjeść. Gęś właśnie, być może z sosem pigwowym. Niech zatem gęś z pigwą będzie najsmaczniejszą lubelską potrawą z XIV wieku.

Maczanka dworska, XV wiek

Według legendy była ulubionym daniem Dymitra z Goraja. To jednogarnkowe danie, duszone w kociołku składało się z wołowiny lub dziczyzny, duszonej z cebul i warzywami. Maczankę podawano z podpłomykami.

Baranek po polsku, XVI wiek

A co z wiekiem XVI? Niech historyczn potraw mu przypisaną będzie Baranek po polsku. Oto autentyczna receptura z1542 r. „Uwarz barana (ch dog, i posiekaj do- kładni) cebul , jak by miało być na zając, i usmaż j w sadle purpurowo, szkarłatnie, i weź wina albo octu, i daj do niego cebul, okorzeń pieprzem, imbirem, go dzikami, kwiatem, szafranem, i włóż tego barana do tej juchy, niech się ugotuje dobrze, daj na mis ”.

Sandacz królowej Marysieńki, XVII wiek

W XVII wieku Polacy byli mistrzami w przyrządzaniu ryb. W tym sandaczy, warzonych z warzywami, owocami i bogatym zestawem orientalnych przypraw. Sandacza w płatkach złota, wedle receptury przygotowanej pod okiem prof. Jarosława Dumanowskiego podaje się w restauracji Hades Szeroka w Lublinie.

Kapłon po polsku, XVIII wiek

Paul Tremo, kuchmistrz króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, którego herb zdobi Bram Grodzk i Trybunał Koronny podawał na stół kapłony. Oto oryginalny przepis: „Upiekłszy na rożnie kapłona, weź świeżego masła funt, dobrego bulionu szklankę, skórki cytrynowej, pieprzu, zagotuj to dobrze, zasypawszy tartym chlebem lub wsypawszy pół łyżki mąki. Sardeli pięć usiekaj i urządź je tak, jak jest przepisano pod Nm 7 [chodzi o sos sardelowy, tzn. z anchois]. Włóż je w sos, wpu cytryny i polej kapłona. Nb. W tym sposobie robi się kuropatwy, jarząbki, indyki lub co się podoba”.

Zrazy królewskie, XIX wiek

Jan Szyttler, wybitny specjalista od dziczyzny polecał zrazy z polędwicy (daniel, łoś, sarna), faszerowane bułką, siekane z łojem, jajkami i przyprawami, duszone na palonym maśle i skropione winem oraz podlane bulionem. Dziczyznę według XIX receptur Jana Szyttlera podaje Zajazd Marta w Pułankowicach.

Sznycel ministerski, XX wiek

Był przebojem przedwojennej kuchni, po wojnie jadali go w Lublinie ministrowie.

Składniki: 60 dag cielęciny, 20 dag wieprzowiny z kości , 5 dag czerstwej bułki, mleko do moczenia, 2 dag masła, sól, pieprz, jedno jajo. Na panierkę: 4 dag mąki, 1 1/2 jaja, 3 dag tartej bułki, 1 czerstwa kajzerka, 4 dag smalcu do smażenia, 3 dag masła.

Wykonanie: mięso opłukać , wyluzować z kości, zemleć. Bułkę namoczyć w mleku, odcisnąć, zemleć. Starannie wyrobi rękami, wymieszać z bułką, stopionym masłem i jajem, dodać soli i pieprzu do smaku, masę podzielić na 5 równych części. Rękami zwilżonymi wodą wyrobi kule. Czerstwą kajzerkę pokrajać na cieniutkie, drobne, prostokątne grzaneczki, wymieszać je z przesianą bułk tartą. Mięso zanurzyć w mące, rozmieszanym jaju i tartej bułce z grzankami, wyrobić sznycle grubości 1.5 cm nadając im prostokątny kształt. Rozgrzać smalec na patelni i zrumienić obie powierzchnie sznycla na rumiano, przy odwracaniu sznycla dodać do smażenia masło, zrumienić je razem z mięsem. Podawać z ziemniakami, szpinakiem, marchewką, groszkiem lub jarzynami gotowanymi z ma- słem.

7 wieków smaku w restauracjach lubelskich:

Gęś z pigwą: BelEtage, IBB Grand Hotel Lublinianka

Potrawa z drobnych ptaków: Kardamon

Maczanka dworska: Alan Hugs

Sandacz królowej Marysieńki: Hades Szeroka

Zraziki z dziczyzny: Eco, Hotel Alter

Lin w śmietanie: Locomotiva

Sznycel ministerski: Ogród, Hotel Victoria

 

 

700 lat Lublina: Uczta z czasów Unii Lubelskiej

Podczas Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie historycy i kucharze przygotują specjalne, historyczne menu z czasów Unii Lubelskiej z 1569 r. Propozycje dań i szczegółowe receptury pochodzą z książek kucharskich, zielników i poradników z XV i XVI w. W tym czasie w Europie panowała moda na kuchnię renesansową, opartą na produktach śródziemnomorskich i recepturach kucharzy włoskich, naśladujących często zwyczaje żywieniowe starożytnych Greków i Rzymian.

W kuchni renesansowej z wielkim upodobaniem używano ostrych wschodnich przypraw, chętnie używano cukru jako przyprawy do mięs i bardzo ceniono różne smakowe kontrasty. Starano się jeść zdrowo w oparciu o wskazanie starożytnej dietetyki humoralnej, której wyznawcą był np. Marcin z Urzędowa.

Zaproponowane przez nas receptury pochodzą z pierwszej, wielokrotnie wznawianej i tłumaczonej (w XVI w. drukowanej) książce kucharskiej z Rzymu z 1470 r. (przyjacielem jej autora i jednym z bohaterów książki był Kallimach, wychowawca synow Kazimierza Jagiellończyka), z zielnikow Stefana Falimirza, Marcina Urzędowa i Marcina Siennika oraz z czeskich książek kucharskich, na ktorych oparte było zaginione polskie Kuchmistrzostwo z XVI w. Sięgniemy też do receptur zachowanych w listach Jagiellonek z czasów Unii Lubelskiej oraz porad kulinarnych Mikołaja Reja.

W ten sposób chcemy się przenieść w czasie, posmakować historii dokładnie w miejscu, gdzie przed wiekami podpisano akt unii i przez posmakowanie historii przygotować się na obchody 450-lecia Unii Lubelskiej w 2019 r.

Receptury przygotują i opowiedzą o nich prof. Fabio Parasecoli z Nowego Jorku, specjalista z zakresu historii kuchni włoskiej oraz Jarosław Dumanowski z UMK w Toruniu, badacz kuchni staropolskiej. Potrawy z czasów unii przygotuje zespół lubelskich i europejskich kucharzy pod wodzą Jeana Bosa z Lublina.

MENU UCZTY Z CZASóW UNII LUBELSKIEJ
Oprac. Jarosław Dumanowski

Przekąska

Marek Panek, szef kuchni Hades Szeroka: Ćwikła z chrzanem, koprem włoskim i octem (jabłkowym lub innym rzemieślniczym Józefa Siadaka)

Karol Zając, szef kuchni restauracji Ego: Wątróbka z fenkułem, cynamonem, goździkami, gałką, piernikiem obwinięta plastrami cielęciny lub koźlęciny, smażona na palenisku.

Zupa

Jarosław Sak, szef kuchni Trybunalska Caffe: Gotowane 7 godzin consommé z drobiu lub dzikiego ptactwa, doprawiane pieprzem, cynamonem, goździkami, szałwią,

Ryby

Agnieszka Filiks, szefowa kuchni Willa Filiks w Nałęczowie: Sandacz, 1534 r.

Jest jego mięso sprośne, jako i w dorszu, ubogich pokarm, smaku małego, a przeto o nich mało pisać jest. Ale gdy jest ubogich pokarm, niechaj go ubodzy pożywają raczej z czosnkiem albo z chrzanem, albo z gorczycą, zwierciawszy ty trzy rzeczy, z którem chcze pożywać, niechaj warzy ty ryby wmiasto pieprzu.

Andrzej Cygan, szef kuchni Hotelu Montis w Poniatowej: Szczupak po polsku, XV wiek

Weź szczupaka, oskrob (zdejmij łuskę), posól mało, warz do połowy, niech wrze. Potem go odcedź, niech osty- gnie, obłup cebulę, pokrój ją drobno. Warz ją w czystej wodzie, tak długo, aż cała gorzkość z niej wyjdzie, wło- żysz bułki do rosołu, niech rozmoknie, rozetrzesz ją w panwi, dołóż czysto (dokładnie) ugotowaną cebulę i jeden kawałek tego szczupaka. Gdyby się wydawało, dodasz wina albo octu, jak chcesz, w słodkich albo ostrych korzeniach, okorzeń szafranem, imbirem, pieprzem, goździkami, kwiatem, cynamonem i posól, warz w tych korzeniach wszystko razem, daj na misę.

Mięsa

Artur Góra, szef kuchni restauracji BelEtage, IBB Grand Hotel Lublinianka: Kapłon w winie muszkatołowym, 1568 r.

Kapłon w winie muszkatołowym tak się przygotowuje: weź kapłona tłustego i gotuj w całości w wodzie z pietruszką i solą. Potem weź migdały, aby je zetrzeć w naczyniu glinianym. Następnie wlej do nich wino muszkatołowe lub małmazję, a w innym naczyniu trzeba ugotować migdały. A gdy kapłon będzie gotowy, uczyń grzankę (suchar) z białego chleba z cukrem i cynamonem, i połóż w naczyniu pod kapłonem, dodaj goździki i cynamon, a te migdały ugotowane w winie muszkatołowym wylej na to i zanieś do stołu.

Adrian Kubacki, szef kuchni restauracji Ogród, Hotel Victoria: Baranek po polsku bardzo smaczny, 1542 r.

Uwarz barana (chędog, i posiekaj dokładni) cebulę, jak by miało być na zając, i usmaż ją w sadle purpurowo, szkarłatnie, i weź wina albo octu, i daj do niego tę cebulę, okorzeń pieprzem, imbirem, goździkami, kwiatem, szafranem, i włóż tego barana do tej juchy, niech się ugotuje dobrze, daj na misę.

Łukasz Oroń, szef kuchni restauracji Locomotiva: Wołowa pieczeń po węgiersku, ok. 1540 r.

Weźmi pieczenią wołową czystą, wymocz ją [w] czy- stej wodzie, potym nazajutrz weźmi ją […] na poły. Gdyż tedy tak uczynisz, [w] eźm[i […], kminu, jałowcu, ale jałow[ca] stłu[cz] […].

Desery

Ivo Violante, szef kuchni restauracji Oto Ivo: Chleb królewski tak czynią, 1568 r.

Weźmi migdałów słodkich funt 1 dobrze uchędożonych, wlej wódki cynamonowej palonej, a mocz je tak przez noc, dnia trzeciego stłucz je społem miałko, przyłóż czystego cukru miałko tłuczonego jeden funt albo pół, a zaczyń ciasto, czyńże z niego chleby, jakim kształtem chcesz mieć. Niektórzy miasto cukru przykładają cynamonu miałko tłuczonego z imbirem. Takowy chleb posila wnątrze i siły wzbudza zamilkłe.

Zapraszamy do posłuchania audycji o lubelskiej Uczcie z czasów Unii: Jagiellonki i kapłon. Zaglądamy do XVI-wiecznej kuchni. W radiowej Dwójce o naszym wydarzeniu mówi prof. Jarosław Dumanowski.


 

 

 

Thomas Grotto na finał festiwalu

Grał przed grupą URIAH HEEP. Grał supporty i własne koncerty przed zespołami: MOTÖRHEAD, NAZARETH i DEEP PURPLE. W Lublinie zagra na finał festiwalu. Wśród największych przebojów jest także włoska wersja przeboju Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”.

Thomas Grotto to człowiek pełen pasji, wigoru i optymizmu. Pochodzi z Bolzano, ze słonecznej Italii. W Polsce mieszka od 2004 roku. Jest niezwykle żywiołowy, pełen temperamentu – jak na Włocha przystało. Muzyką inspirowała go od najmłodszych lat. Swój pierwszy koncert – jako perkusista zagrał z zespołem FELINE MELINDA (Speed Metal) w wieku 12 lat.

Jego przygoda z tą grupą trwała od 1983 do 1990 roku. Wiele w tym czasie koncertowali – we Włoszech, w Austrii, Niemczech. Nagrali wspólnie jedną płytę. Feline Melinda zagrała support min. przed grupą URIAH HEEP. Z biegiem czasu Thomas poczuł , że potrzebuje czegoś innego i tak w roku 1990 swoją perkusję przeniósł do zespołu SKRATCH (rock). Grał tam przez 8 lat. Nagrał z zespołem jedną płytę. Jednocześnie realizował drugi projekt, tym razem jako wokalista z grupą PAGINE GIALLE. 10 lat śpiewał covery, szkolił swój głos i umiejętności perkusyjne. Ostatecznie w 2000 roku zrezygnował z tych dwóch grup na rzecz mocno rockowego zespołu SKANNERS. Znowu wyruszył w trasę po Europie grając koncerty własne i supporty przed takimi zespołami jak: MOTÖRHEAD, TWISTED SISTER, GIRLSCHOOL, VANADIUM, MANOWAR, R.J.DIO, HELLOWEEN, SAXON, BLIND PETITION, NAZARETH, EXTREMA, SADIST, INSIDIA, DEEP PURPLE, THIN LIZZY.

Los postanowił że w 2004 roku, w listopadzie zagrał ostatni koncert ze Skanners. Serce Thomasa już mieszkało w Polsce. Kolejne jego hobby to taniec. I tak długowłosy, pełen tatuaży rockmen z zapałem oddaje się swej trzeciej po perkusji i śpiewaniu pasji – uczy salsy, bachaty, merenque. Sam brał lekcje nie byle gdzie – we Włoszech, Kolumbii i na Dominikanie. Jego nauczycielami byli min.: Al „Liquid Silver” Espinoza i Edie „The salsa freak”, Roly Maden i Barbara Jimenez, Esmil Diaz, Albertico Calderon. Latynoskie rytmy zawładnęły nim na tyle, iż zaczął śpiewać w gorących karaibskich klimatach. Realizując się jako perkusista rockowy równocześnie rozpoczął pracę we włoskich dyskotekach jako dj latino. Podczas swoich podróży do Ameryki Południowej poznał wielu artystów, którzy wciągnęli go w tajniki muzyki karaibskiej. Śpiew, taniec i muzyka to właśnie jest to, w czym Thomas się realizuje i czego w życiu szukał. Niecodzienne połączenie rockowej perkusji i gorących latynoskich rytmów czyni z Thomasa osobę niezwykle barwną. Zostało to zauważone i docenione w Polsce. Pani Elżbieta Zapędowska po warsztatach wokalnych stwierdziła, że Thomas to najlepszy męski głos w Polsce.

W 2006 roku wziął udział w „Szansie na sukces”. Został wyróżniony, śpiewał w finale w Sali Kongresowej w Warszawie. Tu zajął trzecie miejsce i otrzymał mnóstwo pochwał. Konsekwencją udziału w „Szansie na sukces” było zaproszenie na tournee razem z Patrycją Markowską.W 2007 roku ponownie zaśpiewał w „Szansie na sukces” piosenki z repertuaru Tomka Lipińskiego. Razem z sukcesami wokalnymi rozwijał się również jako perkusista w rockowym zespole Banda Puchatka (2005 – 2007). Nagrał wspólnie z nimi demo, płytę i zwiedził Polskę podczas licznych koncertów. Grał z Bandą supporty przed: Dżem, Lady Pank, Perfect, Kobranocka, Kult, Doda, Ivan i Delfin, Kombii, Mech, Partrycja Markowska, Natalia Kukulska, Norbi, DeMono, Maanam, Stan Borys, Stachursky, Ich Troje. Z powodzeniem prowadzi szkołę tańca, którą miał okazję pokazać w TV Polonia. W 2007 rozpoczął współpracę z grungowym zespołem „ Soulbox” z Koszalina. Z powodzeniem koncertują po całej Polsce. W 2009 roku stanęli do bitwy na „ Łodźstoku”, gdzie doszli do półfinału. Początek roku 2010 zespół poświęcił na nagranie płyty. Thomas w 2010 roku postanowił znowu zaprezentować się w mediach, aby pokazać jakie efekty przyniosła ciężka praca nad doskonaleniem głosu i umiejętności perkusyjnych.

Wziął udział w castingu do programu „ Śpiewaj w walcz” i znalazł się w finałowej dwudziestce ! Kolejny udział w „ Szansie na sukces” ze Skaldami w marcu 2010 roku okazał się wielkim sukcesem. Thomas wygrał program i wziął udział w koncercie Laureatów w Sali Kongresowej w Warszawie. Tu spotkało go kolejne ogromne wyróżnienie – zajął II miejsce. Thomas w dalszym ciągu poszukuje nowych wyzwań aby móc cieszyć publiczność swoimi gustami muzycznymi. Mimo tak krótkiego stażu w Polsce wiele osiągnął i zyskał wielu fanów.

www.thomasgrotto.eu

Io senza lei
come, come vivrò
non vive un fiore senza sole. Chi dice che un uomo
No, non s’illude mai
Non ha visto questi occhi miei.

Io senza lei
cosa, cosa farò
cos’è la vita senza amore. Chi dice che una donna no, non si piange mai non conosce,
non conosce lei.

Guardo questa casa,
la sua stanza,
questa vita vuota senza di lei e dovunque guardo vedo
lei, lei, lei…

Perchè io senza lei
sai, non vivo più
e non potro piu amare.

 

Luigi Pagano

Grał z Paulem McCartneyem, występował z największymi gwiazdami kina, koncertował na ca- łym świecie. Do Polski sprowadziła go… miłość.

Pochodzi z Neapolu i ma w sobie wszystko to, czego oczekiwalibyście po Włochu – radość, energię, otwartość. Luigi Pagano mówi, że jego serce wy- pełnia przede wszystkim miłość do poznanej 20 lat temu żony, Agnieszki i muzyka. To miłość sprowa- dziła go do Polski, a on sprowadził do Polski swoją muzykę.

Gra na gitarze akustycznej i śpiewa. Uwielbia standardy i z przyjemnością sięga po światowe kla- syki. Polakom przybliża także włoskie – mniej lub bardziej znane – przeboje. Robi to m.in. występując gościnnie w programie “Jaka to melodia”.

Poza koncertem Luigi ma dla Was jeszcze jedną niespodziankę. Zagra i zaśpiewa wspólnie z Izabelą Trojanowską.

Witek Muzyk Ulicy na placu Po Farze

Charyzmatyczny muzyk uliczny, obdarzony bardzo mocnym głosem zagra w sobotę, 9 września o 20 na placu Po Farze. – Kiedyś żyłem tak jak Ty: szybko. Cały czas w biegu, w pogoni za pieniądzem. Przez trzynaście lat – mówi Artysta.

Po 13 latach mentalnej niewoli i pracy tylko dla pieniędzy postanawia żyć jak żebrak i budować swój świat na nowo….Zainspirowany uliczną skrzypaczką (Dominika Bienias) wychodzi na miasto z akordeonem i tworzy swoją własną, wyjątkową muzykę pełną refleksyjnych słów.

Opisuje świat z perspektywy zarówno obserwatora jak i sympatyka ludzi, których umysł jest bezkrytycznie poddany, uformowany i zniewolony przez system religijny, polityczny ekonomiczny.

W prezentowanej muzyce przeplatają się motywy ludowe, rockowe, folkowe ale nie brakuje też akcentów lirycznych. Grając na ulicy poddaje ludzi próbie wrażliwości muzycznej, dzięki której wybrał 10 piosenek cieszących się wśród ulicznej przechodniów największym uznaniem

Te 10 utworów znalazło się na płycie pod tytułem: GRAM DLA WAS

Kiedyś żyłem tak jak Ty: szybko.

Cały czas w biegu, w pogoni za pieniądzem.
Przez trzynaście lat.
Myślałem – że pieniądze dadzą mi szczęście. Ale to szczęście dała mi pasja, którą w sobie odnalazłem: muzyka.

Tym szczęściem postanowiłem dzielić się z innymi: skomponowałem kilka melodii, napisałem do nich teksty.
W ten sposób powstały piosenki, które sprawiają, że na niejednej twarzy pojawia się uśmiech, które dodają ludziom otuchy.

Wziąłem akordeon i wyszedłem z nim na ulicę. Zacząłem grać dla przypadkowo spotkanych ludzi.
Za darmo. Na ulicach, skwerach, podwórkach.

I robię to cały czas: miło jest widzieć, jak ktoś z wieloma problemami, smutny, zamyślony, na chwilę przystanie, wsłucha się w moją melodię, uśmiechnie się, a po jego policzku spłynie łza radości…

Witek

Zapraszamy na stronę Artysty.